Z wiatrem to należy przede wszystkim sikać![]()
Co do butów, to ja od paru lat chodzę wiosną i jesienią (tudzież latem jak leje) w skórzanych kozakach na podeszwie z bieżnikiem, takiej od" traperów". Impregnuję je pastą Erdal Lederfett, na tranie rybim opartą. Są praktyczne - cholewki są pod kolano i można przejść bez problemów przez wszystkie potoki, a nawet przez San w wielu miejscach, rzecz jasna latem przy niskim stanie. Niestety nie trzymają kostki, ale w Bieszczadach nie jest to moim zdaniem absolutnie konieczne, da się przeżyć bez.
W mokrej trawie - o ile mi wiadomo - to przemakają każde buty, zależy tylko od tego jak długo się po tej trawie idzie - to działa jak ścieranie impregnatu z jednoczesnym wcieraniem wody.![]()
Też się przymierzam do kupna nowych butów, bo takich tzw. trekingowych nie mam, skończyły mi sie i na nowe nie było kasy. Kozaki nowe też muszę uszyć, bo w sklepie nie kupisz a stare też już o emeryturę wołają![]()


Odpowiedz z cytatem