Sandałkoklapki (albo klapkosandały) to i tak więcej niż bose nogi używane przez inkaskich posłańców w Andach. Za młodu w Tatrach łaziłem w trampkach - i na wspinanie, i do jaskiń - z ciężkim worem. Nawet raz zimą w Bieszczadzie, jak mi szlag trafił buty, przez tydzień chodziłem w za dużych trampkach z grubą skarpetą
Po szlakach da się chodzić w byle czym, problem się zaczyna po zejściu z nich. A i tak wtedy ważniejsza jest sztywność podeszwy, niż to z czego jest but zrobiony.
Gore-tex musi do działania mieć różnicę temperatur - świetny na zimę, latem służy tylko jako kondom.
Teraz używam tylko skórzanych butów (Meindl Engadin, Lowa Mountain, Hanzel Brenta i Wojas półbut). Meidl i Hanzel mają też skórzaną wyściółkę - i to je ono