Hej,Zamieszczone przez T.B.
Poczytałem też 'dyskusję' pod artykułem i zdałem sobie sprawę z tego, że niektórych nie należy uiczyć ani czytania ani pisania:P Bo z treści komentarzy wynika, że nic niektórym ten artykuł w głowach nie poruszył, a na dodatek pióra używają do wulgarnego wyżywania się na innych za nie wiadomo co...
A co do artykułu. Rozpacz, że sie kultura podhalańska skomercjalizowała? I co w tym dziwnego albo strasznego? Europa już tak ma, że kocha szmalik. Polecam wizytę w Fusen, Ga-Pa itp miejscach. I pamiętajmy - przez stulecia Podhale było bardzo biednym regionem kraju.
Że górale żerują na snobujących się przyjezdnych? Ależ oni to robili od zawsze:) Poza tym szukanie jelonka jest ogólnonarodowym sportem:D
Narzekanie na pijaństwo górali nie ma sensu. To jest chyba utrwalone w tych ludziach genetycznie:P A na poważnie: po prostu w tej kulturze łatwo wpaść w pijaństwo. Stosunek do Boga, do wiary? A gdzie jest inny?
Zabijanie za odmowę postawienia kolejki? Zdesperowany alkoholik może to zrobić wszędzie - polecam lekturę pitawali itp. Cały ten artykuł powstał chyba pod wpływem pewnego zjawiska, które obserwuję od dawna - na zakopiańskich ulicach, w podtatrzańskich knajpach, jak w soczewce skupia się obraz polskiego społeczeństwa. Tak, jakby przeróżne narodowe przywary tam chętniej sie ukazywały światu. I tyle. Autorce powinienem polecić wizytę w np Łebie w środku lata:) I poobserwowanie tamtejszych układów. Ma już kopytko do napisania drugiego dzieła:D
A czy choroby opisane w artykule dosięgną Bieszczad? Pierwsze oznaki już są. Zobaczymy, co dalej...
Derty
PS: Ciekawe kiedy bieszczadzcy busikowcy dostaną zakaz wjazdu do UG?:)


Odpowiedz z cytatem