Kochani Miłośnicy Biesów.
Jako pierwszy przeczytałem to, co napisała Tarninka. Nie mogło byc inaczej, skoro zaglądałem Jej przez ramię, kiedy wystukiwała tych kilka zdań..
I zgadzam sie z Nią całkowicie. Oboje jesteśmy tu od niedawna, to fakt. Ale prawda jest i taka, że od dawna zafyscynowani jesteśmy Naszymi Bieszczadami, a Tarnina nawet stamtąd pochodzi. To co nas zawsze pociągało u ludzi, którzy kazdą wolną chwilę przeznaczali na obcowanie z bieszczadzką przyrodą, to własnie ich życzliwy, braterski stosunek do innych, także najświezszych amatorów wędrówek po połoninach... I taki klimat zafascynował nas także na czacie Miłosników Bieszczad. Spotkalismy sie od samego początku z życzliwością i sympatią starych czatowych gaduł. Kontakt z tą bieszczadzką Bracią, choc tylko wirtualny, przeniósł nas na Caryńską, Smerek, Otryt... I to było niesamowite. Taka bieszczadzka Rodzina, bez kompleksów, ale i bez tak zwanych much w nosie...
Aż tu nagle napotykamy się na dyskusję w sprawie tyle chyba niepotrzebnej, co i śmiesznej... Śmieszne trochę i trochę smutne. A przede wszystkim nie wiadomo czemu ma to służyć.
Podziękowania dla Stałego Bywalca za przypomnienie hasła.
Pozdrawiam
Kriss