Ja na Bertranda wlazłem niespodziewanie w... Rzeszowie, w hotelu przy Podkarpackiej. Ja miałem swoje służbowe spotkanie a Bertrand swoje. Przepraszał, że nie dał znać, ale był w Rzeszowie tylko chwilkę, zaraz miał jechać dalej. Chwalił w żartach, że dobrze tego swojego Rzeszowa pilnujemy, nikt się nie prześlizgnie.