Na Rotyle widoczność była słabiutka, w dodatku popadywał deszczyk:



Na Grehicie było lepiej:



Najpiękniej jednak było w lesie za Grehitem. Miękko i bajkowo:





A "polany" grechotu pozwalały porozglądać się po okolicy:


Po kliknięciu większa wersja.

Na jednym z powyższych zdjęć widać oznaczenia szlaku. Był! Ale skąd, dokąd i którędy nie byliśmy pewni - to z resztą tradycyjna uwaga dotycząca wędrówek po Ukrainie. Szlaków teraz jest zatrzęsienie, ale nie ma ich na mapach albo są z innym kolorem lub prowadzą do innego celu niż zaznaczono na mapie. Ich przydatność jest jednak olbrzymia: upewniają, że dana ścieżka dokądś prowadzi