Ja nie jestem kronikarzem, opisuję z wyjazdów to co mi się podobało. Złe chcę jak najszybciej zapomnieć
Na szczęście to złe trwało ok. 2,5h a potem się skończyło. Już trawers Małej Rokity był balsamem dla zmysłów, jedynie w oddali coś huczało, pierdziało i smrodziło. Na trawersie było spokojnie i można by rzec nawet przytulnie
Na podejściu pod Wielką Rokitę widoczne jeszcze rany po terenówkach, chyba nawet coś nas na podejściu mijało, ale to już były drobiazgi:
Nawet widok wstecz, na Małą Rokitę, nie był niebezpieczny
Pasące się pod szczytem krówki miały jeszcze z jednej strony wspaniałe, górskie widoki (z lewej Chomiak)
ale z drogiej oglądały już nieuchronny koniec Karpat:
![]()






Odpowiedz z cytatem