Po przewędrowaniu przez niezliczonąliczbę przysiółków opuściliśmy Worochtę i wkroczyliśmy w las.
A za lasem to, na co czekałem prawie dwa lata!
Pierwszy postój z widokami, kręcenie głową z prawej na lewą i przyzwyczajanie się do tych gór, które są wszędzie... Brakowało mi Ukrainy w zeszłym roku, bardzo mi brakowało.
A nie wyszliśmy jeszcze na grzbiet, jeszcze nie osiągnęliśmy przedwojennej granicy przed Kukułem, głównego grzbietu Czarnohory jeszcze nie widać. Howerlę, Pietrosa czy Pop Iwana zobaczymy dopiero za chwilę![]()





Odpowiedz z cytatem