A nawet całkiem się rozpogodziło. Prognozy, studiowane przed wyjazdem, przewidujące burze i ulewy na razie się nie sprawdziły. A potrzebną wodę znajdowaliśmy w przyjaznej postaci.
Po zejściu z Kostrzycy zaczęły górskie się przysiółki i ogrodzone polany kośne i pastwiska. Takie ogrodzenie nie oznacza zakazu wstępu. Odsuwane worynie w perełazie pozwalają na komfortowe przejście. Tutaj wystarczyło wysunąć tylko górną belkę. Obowiązuje zasada: zamknij po sobie, żeby krowy nie uciekły.
Zbliżamy się do Przełęczy Krzywopolskiej.
Pod wzniesieniem Makowica 1161 trafiamy na przygotowanie ciekawej konstrukcji. Zgadujemy, że ma związek ze ślubem.
Przypuszczenia sprawdzają się. Wkrótce spotykamy wspinającą się pod górę Młodą Parę.
W życiu też jeszcze długo będzie pod góręA te szczyty, do których trzeba dotrzeć daleko, daleko, ledwie widoczne ...
![]()



Odpowiedz z cytatem