Trzeba jednak utrzymywać czujność, bo nie zawsze to "dokądś" jest zgodne z planami wędrującego. Tutaj dużego niebezpieczeństwa nie było, gdyż odtąd wszystkie drogi w dół prowadziły do położonej w dolinie Pistynki wioski Kosmacz.
Drugie śniadanie zjedliśmy na komfortowym miejscu wypoczynkowym na grzbiecie Prełuka.
Przy okazji dosuszył się namiot. Widoczne w dole po prawej domy to już przysiółek Kosmacza - Zawojeli.
Na teren miejsca odpoczynku wchodzi się przez perełaz "ludzki" - po pieńkach nad woryniami. Krowy tędy nie przejdą
Na dole pojawiają się kolejne przysiółki Kosmacza a przy drodze liczne budowle pasterskie.
Na północnym-wschodzie widać ostatnie, niewysokie pasma Beskidu Huculskiego a dalej już jest płasko, płasko.
Z tego miejsca na trasie pochodzi obrazek, którym rozpocząłem relację. Huculskie pięć w jednym: góry, polany, siano, drewniane staje i drewniane worynie.
Rozpoczyna się zabudowa mieszkalna. Ciekawym elementem jest tu brama weselna z wiszącą pełną butelką u góry.
![]()



Odpowiedz z cytatem