Pokaż wyniki od 1 do 3 z 3

Wątek: W Dolinie Białego i Czarnego Czeremoszu

  1. #1

    Domyślnie W Dolinie Białego i Czarnego Czeremoszu

    Na przełomie lipca i sierpnia przebywaliśmy w dolinie Białego Czeremoszu. Mieszkaliśmy w Hołoszynie, najdalej zamieszkałej miejscowości położonej w górnym biegu rzeki.
    Biały Czeremesz przez wieki był rzeką graniczną oddzielającą Rzeczpospolitą od Mołdawii. W okresie międzywojennym Białym Czeremoszem biegła granica z Rumunią, a obecnie oddziela dwie jednostki administracyjne: obwód czerniowiecki (Bukowina Ukraińska) i obwód iwanofrankowski.
    Jadąc do Hołoszyny, zatrzymaliśmy się w miejscowości Dora nad Prutem, skąd weszliśmy na Makowicę (984 m n.p. m.). Jest to bardzo malownicza góra, skąd mieliśmy widoki na Gorgany, Czarnohorę i Beskid Huculski z Pasmem Rokiety, którą odwiedziliśmy parę lat wcześniej. Stamtąd przejechaliśmy jeszcze 80 km do Uściuryków, gdzie Czarny Czeremosz łączy się z Białym Czeremoszem, tworząc Czeremosz. Doliną Białego Czeremoszu wzdłuż rzeki, jadąc drogą, na której nie zachowały się żadne ślady asfaltu – po przejechaniu 30 km dotarliśmy do Hołoszyny.
    Następnego dnia wynajętym jeepem dojechaliśmy (20 km) do Perkałabu, opuszczonej osady leśników, skąd rozpoczęliśmy wędrówkę górską. Pierwszym naszym celem była Jarowica (1574 m n.p. m.). Jest to najwyższy szczyt całych Beskidów Bukowińskich, zaliczany do Korony Karpat Ukraińskich.
    Stąd było już blisko do drugiego szczytu Tomnatika ((1565 m n.p. m) zwanego „Pamirem” ze względu na niedostępność miejsca. Znany jest z charakterystycznych „pieczarek” skrywających dawniej urządzenia radarowe wchodzące w skład radzieckiego systemu obrony przeciwlotniczej.
    Ponownie zeszliśmy do doliny potoku Saraty, przechodząc przez praktycznie odciętą od świata, w znacznym stopniu wyludnioną wieś o tej samej nazwie.
    Kolejnego dnia, również wynajętym jeepem w trzyosobowym, zmniejszonym zespole, przybyliśmy do Perkałabu, ale do tej części, która jest położona po galicyjskiej, zachodniej stronie rzeki.
    Stąd pieszo powędrowaliśmy w górę potoku Perkałab, aby obejrzeć pozostałości klauzy zwanej niegdyś imieniem arcyksięcia Rudolfa. Stąd już mieliśmy niedaleko do strażnicy granicznej, znajdującej się na uroczysku Kałynyczi. Po sprawdzeniu dokumentów i wymaganych zgód na poruszanie się w rejonie przygranicznym zostaliśmy wyprowadzeni za bramę strażnicy. Stąd drogą wzdłuż dawnego pasa „sistiemy” udaliśmy się stronę Hnitessy. Jest to, obok Czywczyna najwyższy szczyt Gór Czywczyńskich o wysokości 1767 (1766),m n. p. m. Niestety na sam wierzchołek tym razem nie dane nam było wejść, gdyż z niewiadomych powodów oficer na strażnicy wyraźnie zapowiedział, aby do wierzchołka nie zbliżać się. Ponieważ byliśmy tam ostatnio w 2018 roku, to nie bardzo przeżyliśmy odmowę. Chociaż, zawsze szkoda, że nie udało się wejść na najbardziej na południowy wschód wysunięty szczyt dawnej Rzeczpospolitej.
    Po wejściu na Palenicę, na zboczach, której znajdują się źródła Czarnego Czeremoszu udaliśmy się w kierunku Komanowej i dalej w stronę połoniny Bałtagul.
    Stąd już mieliśmy niedaleko do górnego biegu Czarnego Czeremoszu. Wzdłuż rzeki przeszliśmy, przekraczając kilkunastokrotnie wodę do uroczyska Czemirne.
    Znajdują się tam budynki opuszczonej strażnicy wojskowej. W jednym z budynków znaleźliśmy miejsce na nocleg. Dzięki temu nie musieliśmy rozbijać namiotów, ale w nocy było dość chłodno. Rano, następnego dnia, kontynuowaliśmy wędrówkę Czarnym Czeremoszem, również brodząc po wodzie, aż dotarliśmy do miejsca, gdzie potok Łostuń wpada do Czarnego Czeremoszu. Znajdują się w pobliżu tego miejsca ruiny klauzy Łostuń. Stąd wydostaliśmy się ponad dolinę rzeki i przez połoninę Pnewie i kolejne połoniny dotarliśmy do Hołoszyny.
    W czwartym dniu naszego pobytu wyjechaliśmy już w pełnym, czteroosobowym zespole na Bukowińskie Oko, jedyne jezioro na Bukowinie, położone na wysokości ok. 1000 m n. p. m. W drugiej części dnia weszliśmy na połoninę Wipczinę, na której zboczach znajduje się kilka opuszczonych domów i cerkiew (w której odbywają się raz w roku nabożeństwa). To tyle, co pozostało z dawnej wsi, najwyżej położonej w Karpatach Ukraińskich.
    Ostatni dzień pobytu to wycieczka do Hryniawy, będącej kiedyś jedną z największych gmin w przedwojennej Polsce. W Hryniawie spotkaliśmy młodą parę, która dzień wcześniej wzięła ślub.
    Drogą obok wodospadu znajdującego się na potoku Hramitne oraz samą wieś Hramitne wróciliśmy do naszego miejsca noclegowego.
    A następnego dnia wyjechaliśmy do Polski. Łącznie przeszliśmy ponad 150 km i pokonaliśmy ponad 5 tys. przewyższenia.

    Zdjęcia z wyprawy:


    https://photos.app.goo.gl/jhmo1tz2eMWn5Tnu5
    Ostatnio edytowane przez andkoz ; 06-08-2021 o 09:32

  2. #2
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,314

    Domyślnie Odp: W Dolinie Białego i Czarnego Czeremoszu

    Jak wygląda obecnie procedura zgłoszenia pobytu w strefie przygranicznej na Ukrainie?
    Czy wystarczy zgłosić przez e-mail i mieś kopię zgłoszenia przy sobie? Czy otrzymuje się jakieś potwierdzenie/zezwolenie? Do kogo się zgłasza?
    Pytam, bo w poprzednich latach bywało co roku inaczej - zmieniał się sposób zgłaszania i adresat.

  3. #3

    Domyślnie Odp: W Dolinie Białego i Czarnego Czeremoszu

    Wysłaliśmy pismo z prośbą o zgodę do oddziału straży granicznej w Czerniowcach za pomocą poczty elektronicznej. Dawniej wysyłaliśmy jeszcze to samo pismo faksem. Ale teraz prawdopodobnie faksu już nie używają, gdyż nigdzie nie znalazłem jego numeru.
    To pismo mieliśmy przy sobie podczas przejścia przez strażnicę Kałynczi . W piśmie mieliśmy opisaną trasę przejścia:

    Нижній Яловець над Білим Черемошем – г. Яровиця – г. Томна́тик – с. Сарата – к. Перкалаб – к. Баюрівка – г.Гнатася – г. Паленица – к. Балтагул – ур. Чемирний пол. Пневе – с. Нижній Яловець

    Wpuścili nas do środka, ale kazali czekać na zewnątrz przed jednym z budynków. Pismo i paszporty nam zabrali. Poinformowali nas, że do klauzy Bajorówka nie da się dojść, gdyż ścieżka jest całkowicie zarośnięta. Później wyszedł jeden z oficerów oddał nam paszporty i pismo i wyraźnie zaznaczył, że nie mamy zgody na wejście na Hnitessę. Powtórzył, to drugi raz i zapytał się czy dobrze zrozumieliśmy. Po wyjściu ze strażnicy byliśmy jeszcze raz kontrolowani na Zadniej Stai, podczas podejścia na grzbiet Hnitessy. Ale na wierzchołek już nie weszliśmy. Przypuszczam, że byliśmy obserwowani. Na Palenicy zauważyliśmy namiot wojskowy, ale bez żołnierzy.
    Nie wiem, czy odmowa wejścia na Hnitessę była konsultowana z Czerniowcami, czy była to samodzielna decyzja oficera ze strażnicy Kałynczi.
    Podsumowując: pismo wysłane mailem, nie korzystaliśmy z faksu, brak odpowiedzi pisemnej.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Klauzy na Czarnym Czeremoszu
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 25-01-2016, 21:29
  2. Kajakowa ekspedycja w Czarnym Czeremoszu
    Przez Petefijalkowski w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 19-11-2015, 22:04
  3. Czy Biały Słoń jest biały ?
    Przez don Enrico w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 69
    Ostatni post / autor: 28-03-2012, 13:14
  4. Dolina Białego Czeremoszu
    Przez buba w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 05-07-2010, 00:23

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •