Niby tak, chociaż podobnie wygląda sytuacja na Wysokim Wierchu nad Sławskiem. Inna sprawa, że na Ukrainie połoniny ciągle są wykorzystywane zarówno rolniczo (wypas, sianokosy) jak i w celu pozyskania jeżyn i borówek. Dlatego inaczej oceniam miejscowego chłopca zasuwającego do krów motorem pod Pikujem, a inaczej kładowca z Polski. Ten pierwszy mi nie przeszkadza, wręcz jest ciekawostką, a tego drugiego jakoś nie trawię. Dodam, że swego czasu dostało mi się na fejsbukowej grupie Karpat Ukraińskich za zamieszczenie relacji z wycieczki rowerowej po paśmie Czarnej Repy i Połoninach Rosochackich. Zarzucono mi niszczenie i rozjeżdżanie połonin, ale to już chyba przesada (gruba przesada).



Odpowiedz z cytatem