Cytat Zamieszczone przez Dlugi Zobacz posta
Czasami mam wrażenie, że pieszy turysta za bardzo wynosi się ponad turystów uprawiających inny rodzaj turystyki. Bo przecież jakiż to on nie ekologiczny, wcale nie truje powietrza, nie płoszy zwierzyny.
Tylko może zapomniał, że na nogach w zwiedzane tereny nie przyszedł?
Teraz jest moda na ekologię, choć mało który z zielonych ma pojęcie, czego żąda i jaki to ma sens...
Mogę w tym temacie? Nie będę pisał o innych, jedynie o sobie - na motocykle, quady i terenówki reaguje w górach... nerwowo nie dlatego, że ekologia, nie dlatego, że "wynoszę się ponad turystów uprawiających inny rodzaj turystyki" (mam nawet wrażenie, że to mnie kierowcy traktują z wyższością, trochę tak jak wcześniejszy etap ewolucji). Nie zwracam też uwagi na to, czym kto w góry przyjechał (to żeś argument wymyślił, a jak pociągiem przyjadę? ).

Samochody i inne doprowadzają mnie do szału przez swoją inwazyjność: hałasują, śmierdzą i oczekują, że im się z drogi usunę. Jadę w góry odpocząć od spalin i wyjących maszyn a te diabelskie potwory mnie tam doganiają i wyją jeszcze głośniej niż w mieście - część z Was tak przerabia tłumiki w swoich maszynach aby nie daj Boże niczego nie tłumiły a raczej aby wzmacniały (wiesz doskonale, że właśnie tak robią często asfaltowi motocykliści, niedawno jeden z crossowców potwierdził mi że i terenowych maszynach to się zdarza). Spaliny w górach śmierdzą czasem tak intensywnie, że przez zaskakująco długi czas to nie mija. Terenówki kurzą w suche dni tak obłędnie, że oddech trudno złapać, a w mokre produkują rzeki błota na drodze. I trąbią abym się usuwał. Czy Wam, kierowcom tych szatańskich wynalazków, wydaje się, że skoro mijacie pieszego w kilka chwil to i pieszy tylko przez moment Waszą obecność czuje?

Moim zdaniem nie da się w tym samym miejscu uprawiać turystki pieszej i zmotoryzowanej. Albo jedno, albo drugie. Z mojego punktu widzenia drogi opanowane przez zmotoryzowanych absolutnie nie nadają się do pieszej wędrówki, po cholerę mam jechać w takie góry skoro podobne przeżycia mogę mieć wędrując wzdłuż drogi krajowej gdzieś blisko domu?

Z mojej prywatnej mapy każda góra opanowana przez zmotoryzowanych znika. Nie ma jej, przestaje istnieć. Ostatnio tak zniknęła Mała Rokita