To była tylko taka licentia poetica. Na fortepianie nie gram, bo się karty ślizgają a z procy z odległości dwóch metrów nie trafiam do krowyI nie będę Cię do niczego przymuszał, tylko sobie sam sfotografuję.
Rozmowa ze Sławikiem rozpoczęła się od pytania: czy kusaje wasz pes? Odpowiedzieliśmy, że ani on nie nasz, ani nie kusaje. Wtedy Sławik zaproponował nam kupno brusznic. Antek spytał po ile i kupił za 100 hrywien.
Potem dołożył jeszcze 50, jeśli Sławik zabierze ze sobą psa. Trochę kręcił głową ale po dodaniu kolejnej setki stwierdził, że tak i zabrał się do odmierzania sprzedanych brusznic. Antek powstrzymał go – niech zabiera brusznice, psa i pieniądze i wraca szczęśliwie do obozu.
Zdziwiony Sławik zarzucił torbę z brusznicami na ramię i zaczął wołać Topasa. Ten jednak nie był zainteresowany zmianą towarzystwa i powoli wrócił do nas.
Schodzimy z Menczyła. Po lewej obóz zbieraczy.
Donie Henriku - czy już jesteś zadowolony???




Odpowiedz z cytatem
Zakładki