Cytat Zamieszczone przez komil Zobacz posta
Ot PIESKIE ŻYCIE... (ale i tak mu zazdroszczę).
Gdy poszliśmy spać, pies został przy dogasającym ognisku. Rano omal go nie rozdeptałem, gdyż w nocy wlazł bez pukania pod tropik i mocno spał, wiedząc, że opiekunowie dobrze go pilnują
Poranek u nas na przełęczy był ponury. Widzieliśmy całkiem niedaleko zbocza i lasy oświetlone ostrym słońcem a tutaj było mokro i zimno.



Zwinęliśmy ociekające namioty i bez śniadania ruszyliśmy do góry. Pierwszy odcinek był skalisty i bardzo stromy. Ale cieszymy się, że jesteśmy już na grzbiecie głównym i idziemy "wzdłuż".



Do słońca i ciepła dotarliśmy na połoninach pod górą Wosowa i kawałek za szczytem zrobiliśmy długi postój, połączony ze śniadaniem i suszeniem namiotów.



Suszarnia z widokiem na Menczył.



A z przeciwnej strony widać Gorgany.



O tej porze roku połonina jest rzeczywiście krasna a my zbliżamy się do - widzianego już trzeci dzień - Topasa.



Na grzbiecie Krasnej nie ma już osiedli noclegowych zbieraczy, zdarzają się pojedyncze, naprędce sklecone budki.



Uzupełnienie wody w skromnym źródełku.



Teraz na Topas już naprawdę niedaleko (pół godziny).



Mam nadzieję, że Bartoloomeo w wolnej chwili uzupełni relację swoimi panoramami.