Trzeciego dnia w samo południe weszliśmy na szczyt Topasa.



Na północy widać Kołoczawę.



Teraz widzimy już Topas z drugiej, wschodniej strony. I jeszcze jedno schronienie zbieraczy brusznic.



Rur na rurociąg za dużo nawieźli.



Nasz Topas nie miał na trasie problemów z zaspokojeniem pragnienia. Miał wodę o różnych smakach co chwilę.



Teraz idziemy na najwyższy szczyt Połoniny Krasnej - Syhliański 1564 m.



Na szczycie zdjęcie typu "zbobywcy";-)



Rzut oka na Gorgany



W przeciwieństwie do psa, pozostała trójka wędrowców musiała nosić wodę w paskudnych, plastikowych butelkach.



Ze źródełka pod Gropą, z którego nabieramy wodę powstanie niżej spory potok, spływający przez leśne ostępy do Ruskiej Mokrej.



Kawałek dalej spotkaliśmy zmotoryzowaną ekipę miejscową, która ugościła nas lokalnymi potrawami i napojami.