Rano w końcu ruszam dalej (nad ranem przyszła niezła zlewa jako bonus). Ruszam w kierunku Wyszowatki, nieźle rozdziawiając buzię ze zdziwienia widząc cmentarz wojskowy po całkowitym remoncie, a jeszcze bardziej widząc kwotę która poszła na te działania. No ale laik ze mnie w tych tematach i tak sobie powtarzam.
Na przełęczy Czarne patrzę z lekkim żalem na zarastający krzyż/kapliczkę. Mam po cichu nadzieję że skoro tyle osób bazuje w lecie w Radocynie to ktoś udając się do sklepu w Wyszowatce któregoś razu przytnie kszale. Jak się potem okazało 5miesięcy póżniej - w październiku, nie miałem racji. W sumie ciekawa sprawa co do takich oddolnych akcji odruchów ludzkich by coś od siebie dać, skoro tak mocno się zachwycamy terenami Łemkowszczyzny. Cieikawy temat do dyskusji. Nie ukrywam że mnie trochę natchnęli "koledzy z Czarnego Czeremoszu" którzy chcąc kajakować po ciekawych rzeczkach... No, w skrócie w tym roku zaczęli mocno odgruzowywać ciekawe - perspektywiczne małe rzeczki. Takim przykładem jest bardzo mało znana rzeczka Ljuta pod Ostrą Horą.
Dziś moja dalsza droga wiedzie przez Suchanię (nowa droga), Krempną, Polany, Olchowiec, Smereczną - Tylawę - Jaśliska - gdzie walę sobie Karmi, a co :) - Wolę Niżną i na nocleg podjeżdżam na Jasiel :)
Na Jasielu rozpalam ognisko, targam ze sobą kiełbaski, mniam mniam. Ale ale! w tej małej wiacie poprzednia ekipa zostawiła piwooooooo :) :) Dziękuję. Na Jasielu jestem sam - trochę się pietram o niedźwiedzie, ale jedynym zwierzem który mnie atakuje jest w środku nocy jakaś mysz czy coś - wlazła na mnie gdyż miałem rozpięty psiwur :) Nie wiem kto się bardziej wystraszył, ale poszła swoją drogą a ja miałem problem z zaśnięciem przez jakiś czas. Tak czy siak miejsce super poza sezonem i na pewno jeszcze tam wrócę. W sezonie z kolei spodziewam się że spotyka się tam ludzi mocno podobnych do siebie, klimatowych - przypadkowi raczej tam nie zaglądają.
No to jestem po drugim dniu, już czuję w nogach - dość sporo km poszło, ale kryzysy dopiero czwartego dnia wejdą i małe skurcze jak się okaże. Na razie zaliczam drugi klimatowy nocleg i rano przy super pogodzie zjeżdżam w kierunku Moszczańca. Dalej asfaltem w kierunku Komańczy i Smolnika gdzie pozwalam sobie na dłuższy popas, pyszne pierogi i oczywiście podładowanie telefonu.
Jako że mam stary telefon o słabej baterii to musze mocno oszczędzać tutaj energię. Rozwiązuję sprawę żebrząc po sklepach po drodze bym w trakcie picia Karmi czy "Jogurtu z Sanoka daje siłę smoka" móc podładować telefon.
Następnie mam w planach przejechać wszystkie brody, czego jeszcze nigdy nie zrobiłem :) A zawsze lubiłem brody płytowe. No to jedziem...
W Duszatynie znowu przerwa, chciałem tutaj dorwać i pokibicować pewnemu biegaczowi który robił GSB na szybkości (koniec końców złamał 100h na trasie Wołosate - Ustroń, by... chwilę potem inny biegacz który wystartował za Nim pobił znów ten najszybszy czas :) Ludzie niesamowitej kodycji wytrzymałości, a zamiast skóry na stopach mają chyba tytan hehe.
https://youtu.be/NtKAA75DJE4
Spędzam w Duszatynie z godzinę nie mogąc się nacieszyć ciepłem, pogodą.. jeszcze tydzień wcześniej mieliśmy "zimny maj" a tu żałowałem że nie miałem krótkich spodenek. Generalnie rewelacja tak po prostu posiedzieć pod mostem starej wąskotorówki.
























Odpowiedz z cytatem