Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 24

Wątek: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    W maju tego roku miałem tydzień wolnego do wykorzystania dla siebie. Normalnie pewnie bym mocno spoglądał w kierunku Ukrainy, ale że w maju ja byłem dopiero świeżo po szczepieniu covid, oraz nadal trzeba było się testować (koszty, problemy ,ryzyko że jednak coś masz...) no to odpusćiłem wyjazd za wschodnią granicę i skierowałem się na kręcenie się po Niskim.

    Wyjazd samotny, ale tego właśnie potrzebowałem. Miałem nadzieję na dobrą pogodę, możliwość podjechania tam gdzie mam ochotę, zatrzymania się kiedy chcę, luzowania lub dokręcenia sobie korby, w zależności od humoru i sił :) :)

    Połączenie kolejowe z Poznania okazało się bardzo bardzo sensowne, bezpośrednio dojechałem do Grybowa (jakoś 21 start, ok 6 byłem na miejscu). Przywitała mnie piękna pogoda no i dawaj - jakaś herbatka, coś zjadłem i w trasę :)

    Pierwszy etap wiódł przez Brunary, Śnietnicę, Banicę, do Izb. Trochę się po drodze zakręciłem i dorobiłem dodatkowe metry w górę (podjechałem na przepięęęknieee położoną wioskę Wawrzkę). To są takie momenty że trafiasz niby w miejsce dostępne, autem, asfalt spoko - ale nie miałeś pojęcia o potencjale miejsca...














    Z Izb wymyśliłem sobie żeby jakoś jak najbliżej granicy przedrzeć się do Wysowej. No i w ten sposób trafiam do kolejnego magicznego miejsca w którym jeszcze nie byłem - czyli cerkwi w Bielicznej :)











    No i teraz tak... chcąc odwiedzić Bieliczną i dostać się do Wysowej, świadomie zrezygnowałem z fajnej szutrówki czerwonym szlakiem - która przecina pasmo parę kilometrów na północ do Ropek. Liczyłem że odnajdę sensowną drogę leśną, coś tam popcham, coś tam zjadę i będzie ok.. Tja... O ile wyjazd i częściowo wypych w rejon przełęczy Pułaskiego było spoko (obserwowałem cielisko LAckowej w wielu miejscach) to potem przedostanie się z rowerem w rejonie Ostrego Wierchu... No, było godne nazwy OSTRY Wierch :D

    Krótko mówiąc wytahało mnie to konkretnie, łącznie z mroczkami w oczach i takie tam inne przyjemności.





    Potem od odbicia w prawo na czerwonym też w wielu miejscach musiałem zsiadać z roweru bo było "niejezdliwe" dla moich umiejętności i zjazd z przełęczy Cigielka (jak to będzie po polsku??) do Wysowej na resztkach dosłownie sił i wody. Jak wjechałem do Wysowej to chyba pierwszy raz miałem sytuację że nie mogłem się dogadać z drugim człowiekiem - konkretnie kelnerką w pizzerii... Jakoś tam poszło, po wypiciu coli i zjedzeniu konkretnej pizzy i znowu cola i kawa - poczułem że wracają siły :) Plan był zacząć ruszać się w kierunku noclegu. Ok 17 ruszyłem w dalszą drogę.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Z Wysowej byl dalej pomysł by podjechać przez Blechnarkę na przełęcz i spróbować znależć przejazd do Regetowa (na mapie widziałem szlak rowerowy). W terenie okazało się że poszły jakieś komunikaty "prace leśne", "objazd" "szlak zamknięty" czy jakoś tak i dupaaa... Tyle że walnąłem kółeczko i znów wylądowałem w Wysowej haha. No dobra, skoro tak to jadę znanym wariantem przez Chańczową, Skwirtne Smerekowiec do Zdyni. Tu już mocno podmęczony, ale daję przez Zdynię i przełęcz pod Czerteżem do pewnej miejscówki czyli do chatki w Radocynie.









    Spotykam tu dwójkę turystów z Wrocławia (pozdrawiam!) i spędzam bardzo miły wieczór. Na spokojnie, przy świecach, jedzonko.. rozmyślania i nocleg w środku na macie. Moi towarzysze śpią w namiocie. Jeszcze jakoś późnym wieczorem chyba 2-3 turystów dobija autem na bazę, ale widząc że śpię w środku kulturalnie odpuszczają biesiadowanie i siedzą zdaje się przy ognisku. Dziękuję. W sumie pewnie im zepsułem plan na wczesną nockę. Ja ze sobą namiotu nie zabrałem - z góry nastawiłem się na nocowanie po wiatkach.

    Przed paroma laty, jak córka była młodsza spędzałem sporo czasu latem w Radocynie, typowo stacjonarnie - tydzień, dwa tygodnie. Bardzo ale to barrdzoo miło wspominam tamten okres.

    Budowaliśmy wtedy ze znajomymi "saunę ogrodową", wiele wieczorów przegadanych i prześpiewanych przy ognisku, oraz co dla mnie ważne - baza "górska" zbudowana w młodym człowieku - mojej córce :)

    Koniec maja gdy baza w Radocynie jeszcze pusta to ciekawy klimacik - by posiedzieć na ganku z kubkiem kawy...






    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Rano w końcu ruszam dalej (nad ranem przyszła niezła zlewa jako bonus). Ruszam w kierunku Wyszowatki, nieźle rozdziawiając buzię ze zdziwienia widząc cmentarz wojskowy po całkowitym remoncie, a jeszcze bardziej widząc kwotę która poszła na te działania. No ale laik ze mnie w tych tematach i tak sobie powtarzam.

    Na przełęczy Czarne patrzę z lekkim żalem na zarastający krzyż/kapliczkę. Mam po cichu nadzieję że skoro tyle osób bazuje w lecie w Radocynie to ktoś udając się do sklepu w Wyszowatce któregoś razu przytnie kszale. Jak się potem okazało 5miesięcy póżniej - w październiku, nie miałem racji. W sumie ciekawa sprawa co do takich oddolnych akcji odruchów ludzkich by coś od siebie dać, skoro tak mocno się zachwycamy terenami Łemkowszczyzny. Cieikawy temat do dyskusji. Nie ukrywam że mnie trochę natchnęli "koledzy z Czarnego Czeremoszu" którzy chcąc kajakować po ciekawych rzeczkach... No, w skrócie w tym roku zaczęli mocno odgruzowywać ciekawe - perspektywiczne małe rzeczki. Takim przykładem jest bardzo mało znana rzeczka Ljuta pod Ostrą Horą.



    Dziś moja dalsza droga wiedzie przez Suchanię (nowa droga), Krempną, Polany, Olchowiec, Smereczną - Tylawę - Jaśliska - gdzie walę sobie Karmi, a co :) - Wolę Niżną i na nocleg podjeżdżam na Jasiel :)














    Na Jasielu rozpalam ognisko, targam ze sobą kiełbaski, mniam mniam. Ale ale! w tej małej wiacie poprzednia ekipa zostawiła piwooooooo :) :) Dziękuję. Na Jasielu jestem sam - trochę się pietram o niedźwiedzie, ale jedynym zwierzem który mnie atakuje jest w środku nocy jakaś mysz czy coś - wlazła na mnie gdyż miałem rozpięty psiwur :) Nie wiem kto się bardziej wystraszył, ale poszła swoją drogą a ja miałem problem z zaśnięciem przez jakiś czas. Tak czy siak miejsce super poza sezonem i na pewno jeszcze tam wrócę. W sezonie z kolei spodziewam się że spotyka się tam ludzi mocno podobnych do siebie, klimatowych - przypadkowi raczej tam nie zaglądają.


    No to jestem po drugim dniu, już czuję w nogach - dość sporo km poszło, ale kryzysy dopiero czwartego dnia wejdą i małe skurcze jak się okaże. Na razie zaliczam drugi klimatowy nocleg i rano przy super pogodzie zjeżdżam w kierunku Moszczańca. Dalej asfaltem w kierunku Komańczy i Smolnika gdzie pozwalam sobie na dłuższy popas, pyszne pierogi i oczywiście podładowanie telefonu.







    Jako że mam stary telefon o słabej baterii to musze mocno oszczędzać tutaj energię. Rozwiązuję sprawę żebrząc po sklepach po drodze bym w trakcie picia Karmi czy "Jogurtu z Sanoka daje siłę smoka" móc podładować telefon.

    Następnie mam w planach przejechać wszystkie brody, czego jeszcze nigdy nie zrobiłem :) A zawsze lubiłem brody płytowe. No to jedziem...

    W Duszatynie znowu przerwa, chciałem tutaj dorwać i pokibicować pewnemu biegaczowi który robił GSB na szybkości (koniec końców złamał 100h na trasie Wołosate - Ustroń, by... chwilę potem inny biegacz który wystartował za Nim pobił znów ten najszybszy czas :) Ludzie niesamowitej kodycji wytrzymałości, a zamiast skóry na stopach mają chyba tytan hehe.

    https://youtu.be/NtKAA75DJE4







    Spędzam w Duszatynie z godzinę nie mogąc się nacieszyć ciepłem, pogodą.. jeszcze tydzień wcześniej mieliśmy "zimny maj" a tu żałowałem że nie miałem krótkich spodenek. Generalnie rewelacja tak po prostu posiedzieć pod mostem starej wąskotorówki.
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Po tych wszystkich brodach jadę do Rzepedzi, kupuję coś tam dobrego na wieczór i podjeżdżam / wypycham rower w kolejne dla mnie bardzo bardzo magiczne miejsce w Niskim. Z tą chatą wiążą mnie niesamowite wspomnienia, choć w sumie byłem tylko raz tam parę dni. Ale za to byłem w pierwszych dniach lipca.. Znający temat będą wiedzieć o co mi chodzi.


    Na noclegu spotykam turystę z Warszawy pochodzącego z Giżycka i miło spędzamy wieczór popijając co nieco. Kolega rozkłada sobie profesjonalny hamak i jest zabezpieczony przed myszami, ja koniec końców widząc te stfory od Popiela kombinuję sobie posłanie jakoś na stole :)








    Mija trzeci dzień i tak naprawdę dla mnie zaczyna się pomału powrót. Ale że jestem na końcu Beskidu Niskiego to jeszcze dużo mnie czeka :) :)
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2018
    Postów
    45

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Dobrze się Ciebie czyta. Dużo znanych mi miejsc w tej relacji z wielu lat mojego penetrowania Beskidu Niskiego, kilka z nich odwiedzanych również w tym roku.
    Dokładnie i z zaciekawieniem czytam i śledzę Twoją wyprawę.
    Na dowód tego pozwolę sobie na pewne zapytania wynikające z moich wątpliwości:
    - czy w drodze z Radocyny od Wyszowatki nie pomyliłeś nazwy pisząc "Na przełęczy Czarne patrzę z lekkim żalem na zarastający krzyż/kapliczkę" zamiast Długie ?
    - podobnie "
    Dziś moja dalsza droga wiedzie przez Suchanię (nowa droga), Krempną, Polany, Olchowiec, Smereczną ... " ( ?, Smereczne).
    - jaki był stan brodów na odcinku Smereczne - Tylawa ?
    Jeszcze jedno osobiste pytanie na PW.
    Pozdrawiam Tadek.

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Hej, dzieki :)

    Odpowiadajac:

    1. Oczywiscie ze sie pomylilem :) Przelecz Dlugie powinno byc :)
    2. Suchania... kuzwa kolejny blad - Ciechania oczywiscie :) Zerkne czy da sie edytowac post
    3. Wiesz co - jakos nie zapamietalem tam brodow, za to byla nowa jakas taka gruntowa droga chyba bo lesnicy(?) cos tam kombinuja.
    Brody mozliwe ze byly ze 2-3 w rejonie Wiszni, jeszcze przed Smerecznem (jadac od strony Olchowca.

    PS. Musze sie zebrac do dalszej czesci pisania
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  7. #7
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2018
    Postów
    61

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    To chyba jakieś fatum - mnie się też zawsze mylą Długie i Czarne (może dlatego, że droga przez obie byłe wsie jest długa), a przy Bielicznej i Bielance muszę się chwilę zastanowić, która jest która.
    No i wyżej oczywiście Wilsznia, a nie Wisznia.
    Jedna uwaga a'propos zdjęć - skup się bardziej na okolicy, nie sa selfikach, zwłaszcza z popularnym "lokowaniem produktu" (zarówno procentowego jak i typu "chińska zupka ugotowana na moim fantastycznym palniku"), to dość mocno "degeneruje" postrzeganie relacji.
    --
    Tak mi się skojarzyło "z okazji" powyższej trasy: onegdaj (daaawno temu) jedno takie opowiadanko popełniłem z podobnym "przebiegiem" - wrzucę je tutaj jako ciekawostkę (ale jako osobny wątek, żeby nie rozbijać).

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Poranek dość długi, spokojny. Napawam się chwilą :) Następnie kiedy się wygrzebałem, zjadłem i zapakowałem pora ruszać w kierunku Wahalowskiego Wierchu oraz Czystogarbu. Tędy przebiega jesienią trasa Łemkowyny Ultra Trail, miałem okazję parę lat temu mieć super odczucia na tym grzbiecie, w nadziei że już blisko mety, ale potem następował okropny, długi, strasznie błotnisty ON - LAS PRZED KOMAŃCZĄ :)

    Do rzeczy - zdjęć z dziś nie będzie za dużo, jako że generalnie było mi ciężko, mięsnie już dostały oraz bateria w telefonie była bardzo słaba.

    W Czystogarbie ponownie odwiedzam miłą psinę przy sklepie:



    I jadę do Wisłoka Wielkiego. Jako że naszło mnie na spróbowanie doliny Wisłoka w kierunku Surowicy - gdzie nie ma żadnego szlaku, ani ładnej ścieżki, skończyło się na tachaniu roweru na ramieniu, przez chaszcze :) Ale za to przepięknych parę brodów, z których skorzystałem i poszła kąpiel :)





    Jestem drugi raz w tych rejonach i ponownie jestem zdania że jak się dobrze nie zna układu dolin, dopływów, masywu - jest to obszar trudny orientacyjnie. Mam tu na myśli Polany Surowicze i okolice.

    Poszczęściło mi się bo raptem parę tygodni temu ukończono i oddano z placu budowy renowację dzwonnicy w Polanach Surowicznych :) Legenda (dzwon) wrócił na swoje miejsce. Blisko tego miejsca jest rewelacyjna nowa wiata z piecem do grillowania, naprawdę klasa.






    No i potem... podjazd naokoło nową drogą leśną i zjazd do Wejnerówki.. Co tam ja się napociłem.. wyszło ponad 300m zdobycia wysokości, pięknie ale ciężko bardzo. Na zjeździe z kolei parę zakrętów bardzo niebezpiecznych - trzeba uważać żeby nie wylecieć..

    Z Wejnerówki jadę dalej przez Puławy, Wisłoczek, do Rymanowa. I znowu - podjazd w Wisłoczku daje się we znaki, ale widoki na diablicę Cergową - niezrównane. Kto nie był - bardzo polecam :)

    W Rymanowie mam kolejny zjazd energetyczny, pora na obiad... Połasiłem się na schabowego i był dobry, ale trzeba było lepiej jakieś węglowodany przyładować :)







    Następny przystanek to kawa i ciacho u kolegi Jacka w Iwoniczu, oraz cisnę potem w najgorszym odcinku jaki miałem - szosą z Iwonicza do Krosna. Dojeżdżam do przedmieść, idę na myjkę ciśnieniową i obmywam velosipeda z beskidzkiego błocka, bo dzisiejsza noc i długie "nocne Polaków rozmowy" u kolegi Wojtka w Krośnie, trzeba zachować klasę :)
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

  9. #9
    Zbanowany
    Na forum od
    03.2018
    Postów
    61

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Byłem wiosną 2020 na Polanach, hełm już był, ale dzwonu jeszcze nie. Szymon odwalił kawał roboty.
    ---
    Wernejówka - nie Wejnerówka.
    Też mi się to myli często.

    I jeszcze jeden błąd, tym razem na rowerze. Powinno być A Twin, chociaż widzę, że kolega to raczej TA

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2006
    Rodem z
    Poznań/Szczecin
    Postów
    705

    Domyślnie Odp: Beskid Niski (rowerowo) sercu bliski

    Ostatni dzień to chyba dla mnie największa przygoda i poznanie liźnięcie nieznanych terenów. Z Krosna kieruję się na Odrzykoń i prawą stroną doliny do Frysztaka. Za Frysztakiem trochę przypadkiem przez pobłądzenie trafiam w "Góry Lublickie", grzbiet przy Glinniku, Gogołowie. Z Brzostka przez Pilzno do Tarnowa. Wyszło coś ok 80km tego dnia. Miałem stresa czasowego ponieważ musiałem zdążyć na pociąg do domu :)

    https://en.mapy.cz/s/doropurafem

    Ten grzbiet "Lublicki" wywarl na mnie naprawdę duże wrażenie. Człowiek jeździ w Niski, a tu taki odjazd(!) (Fakt, skala średnia, ale jednak. A cmentarz z IWŚ w Januszkowicach - wow...

    Może ktoś wytłumaczy popularność "domów ludowych" - na co drugiej wiosce taki był po drodze. Nie kojarzę z moich terenów "zachodnich" już takiego nazewnictwa. Dzięki.








    - - - Updated - - -

    Docieram to Tarnowa, trochę się snuję po uliczkach starówki - robi na mnie duże wrażenie. Jak potem rozmawiałem ze znajomymi z Poznania... Tarnów? No tak, przejżdżałem pociągiem / autem, w drodze w Niski, Bieszczady. Tak samo było ze mną. Nigdy przez tyle lat chociaż na parę godzin się nie zatrzymałem w Tarnowie, a szkoda. Sposób w jaki władze miasta zadbały o pamięć po diasporze żydowskiej - szacunek...













    W ten sposób kończę moją 5dniową wycieczkę, jem obiad, ok 16 ładuję się w pociąg i wieczorem ok 22 jestem w domu :) Rewelka. Dziękuję za cierpliwość w czytaniu. Z wniosków: maj jest rewelacyjny na wypady w Niski, choć brakowało mi trochę tętniących życiem baz namiotowych i ogniska z gitarą :)
    "There is no such thing like too much snow" - Doug Coombs

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Beskid Niski - ciekawostki,
    Przez kulczyk1 w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 49
    Ostatni post / autor: 10-12-2020, 09:06
  2. Kwietniowy Beskid Niski.
    Przez coshoo w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 26-04-2010, 23:36
  3. Beskid Niski -Wiatraki
    Przez joorg w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-08-2009, 11:41
  4. Bieszczady -> Beskid Niski -> Beskid Sądecki
    Przez Caamill w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 10-05-2009, 23:55
  5. 5-lat beskid-niski.pl
    Przez beskid-niski.pl w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 11-11-2008, 17:57

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •