Dylematy? Ja nie mam żadnych, widzę wyraźnie w jakim świecie żyjemy.
Ja również palę kiedy i gdzie chcę, lecz mam świadomość, że usłużny "sygnalista" może powiadomić organy z naruszenia np. par. 145 KW. Z kolei są kraje, gdzie palenie ognia całkowicie jest nielegalne - i nie są to kraje leżące gdzieś na Marsie, tylko za eurosojuzną miedzą. Więc kolega albo chojrakuje partyzantką, albo jest nieświadomy tego co wokół. Nota bene w dobie dronów z kamerami IR i czujnikami analizującymi skład powietrza ciężko być partyzantem i beztrosko palić ogień.
A gdy palę ognisko, to raczej patrzę w ogień i gwiazdy, a nie dumam o cywilizacji.
Zaś z drugiej strony nie bardzo wiem, co ma wyżej opisany wypadek do istoty tematu wątku. Wypadek to wypadek, tak samo może zaistnieć zupełnie bez udziału cywilizacji (np. w górach spada komuś kamień na głowę), jak i z jej udziałem. Cywilizacja nie ma tu nic do rzeczy i nie wpływa na przebieg wypadku - przyczyną wypadku z reguły jest nieprzewidziany ciąg nakładających się na siebie zdarzeń, dlatego właśnie jest nazywany wypadkiem.





Zakładki