Tomnatyk - moja twierdzi, że azalie (takie same ma w ogrodzie). A w internetach piszą, że rododendron to to samo co azalia i różanecznik (ten to akurat wiedziałem). Rododendrony (duuużo rododendronów) widywałem w Azji, ale tam były wielkie. Więc jednak będę lojalny wobec mojej - azalia i szlus :P
Co do romantyki - wolność wcale nie jest romantyczna. To trochę tak, jak by twierdzić, że tlen jest romantyczny.
(Przy okazji Tomnatyka - kiedyś może zrobię wątek "co ma wspólnego Tomnatyk z Kirgistanem", a ma).
Buba - ło kurna. Aleś wyskrobała posta. Spróbuję obskoczyć to, o co pytasz.
Bezobjawową to ja mam maskę (tak odpowiadam, jak mnie pytają "gdzie maska").
Chaty - częściowo sezonowo, częściowo całorocznie. Sezonowo głównie pasterze w szałasach (te najczęściej już były puste, bo jak pisałem - po łosodzie), a niektóre chaty wyglądały na "całorocznie" wyposażone, a ludziska wyglądali nie za bogato, żeby migrować do "miasta", więc pewnie całoroczne. Zresztą w niektórych wioskach są cerkwie i cmentarze.
Jaskinia Boli - owszem, podświetlana, w różnych kolorach, w tym jarzeniowo-jaskrawych. Taka cepeliada, ale spoko jako chwilowy odskok do cywilizacji.
Cwangla to mgła (lub chmury wokół), zgadza się. Okołotatrzańsko, jeśli idzie o język.
Zdjęć było dużo, ale wszystkich tutaj nie będę wrzucał przecie. Zanudziłbym. A clou jest gdzie indziej, nie w zdjęciach, te są ino pretekstem - vide tytuł wątku.


