Cytat Zamieszczone przez zdeb Zobacz posta
moja twierdzi, że azalie (takie same ma w ogrodzie). A w internetach piszą, że rododendron to to samo co azalia i różanecznik (ten to akurat wiedziałem).
Zgadza się, ale nie do końca. To co uwieczniłeś na zdjęciu różowiące się na zboczu to rododendron (= różanecznik) wschodniokarpacki Rhododendron kotschyi SIMONKAIA, (= myrtifolium SCHOT & KOTSCHY). Innego w Karpatach nie ma. Występuje wyspowo od Borżawy na wschód, częsty na Czarnohorze, rzadki w Karpatach Marmaroskich (na Komanowej i Kreczeli), dalej częsty w wysokich pasmach od Rodnianów. Nie ma w Karpatach żadnej innej masowo różowo kwitnącej rośliny w wyższych pasmach. Azalia to osobny rodzaj, w wyższych pasmach Karpat np. bladoróżowo kwitnąca krzewinka Azalea procumbens. Popularnie, w ogrodnictwie są te rodzaje utożsamiane, np. azalia japońska (=różanecznik japoński) Rhododendron molle.

Cytat Zamieszczone przez zdeb Zobacz posta
Rododendrony (duuużo rododendronów) widywałem w Azji, ale tam były wielkie.
Zgadza się, bo azjatyckie gatunki są z reguły krzewiaste a nawet drzewiaste. W naszych Karpatach to tylko krzewinki.

Cytat Zamieszczone przez zdeb Zobacz posta
Więc jednak będę lojalny wobec mojej - azalia i szlus :P
Co do romantyki - wolność wcale nie jest romantyczna.
Lojalność - piękna i coraz rzadsza postawa. Wolność też! Ponoć instynktowne dążenie do wolności jest "romantycznym porywem", nie pragmatyzmem.

BTW Nie używasz smartfona, ale to zdjęcie i niektóre inne wyglądają jakby były robione z drona Lepsze byłoby selfi może?