Do Śląska to troszkę ci zabrakło, mieszkańcy Jaworzna mogliby się trochę zburzyć. No i faktycznie z Chechła są lepsze widoki, Rommel to doceniał![]()
Do Śląska to troszkę ci zabrakło, mieszkańcy Jaworzna mogliby się trochę zburzyć. No i faktycznie z Chechła są lepsze widoki, Rommel to doceniał![]()
Pozdrav
Jak widać, nie przygotowałem się dobrze nie tylko do wędrówki po pustyni. O pustyni doczytałem sobie dopiero po powrocie.
No a z tym Jaworznem to faktycznie plama. Wprawdzie leży na Wyżynie Śląskiej i należy do województwa śląskiego, ale etnograficznie jest "nasze". Piszę tak, bo według świadectwa urodzenia też jestem krakowiakiem zachodnim
No to minąłem Kraków, potem Wieliczkę. W Wieliczce zazwyczaj zwiedza się kopalnię soli, ale słonie podobno jest niezdrowe, więc szybko pojechałem dalej. W okolicy Wieliczki polowałem na kapliczki. Wielokondygnacyjne. Rekordowa miała 5 kondygnacji.
Tu już było trochę górsko, bo ta Pogórze Wielickie. Szybko się ono skończyło na rzece Rabie.
A za Rabą zaczęło się Pogórze Wiśnickie, nazwane tak od miasta Wiśnicza, który poniżej.
Kawałek za Nowym Wiśniczem warto wpaść na grzyby.
![]()
Nowy Wiśnicz to urocze miasteczko, należy mu się przynajmniej jeszcze jedno zdjęcie;-)
Kolejna miasteczkiem była Lipnica Murowana. Dzisiaj już nie ma praw miejskich, ale przez 600 lat miała, więc niech miasteczkiem pozostanie. Na zdjęciu - Rynek.
Choć Lipnica jest Murowana, to najcenniejszym zabytkiem jest drewniany kościół gotycki z XV w. pw. św. Leonarda
Następny zabytkowy kościół drewniany, już nie tak stary, mijam w Tymowej.
Potem był jeszcze drewniany kościół w Jurkowie, miasto Czchów ze średniowieczną wieżą i w końcu Dunajec, który koniecznie jeszcze tego dnia chciałem pokonać za pomocą promu. Prom z Czchowa (zachodni brzeg Dunajca) obsługuje tylko lokalny ruch do niewielkiej miejscowości Piaski-Drużków (wschodni brzeg Dunajca) i chwilę czasu zajęło mi jego odnalezienie. W końcu go odnalazłem. Alternatywą był objazd przez zaporę w Czchowie i strata pół godziny czasu.
I w ten sposób szybko znalazłem się na drugim brzegu rzeki a równocześnie na Pogórzu Rożnowskim.
Jak baczny obserwator zauważy, mój pojazd miał wspomaganie elektryczne, więc musiałem nocować w miejscach, gdzie można było doładować trochę energii do akumulatora. Była to moja pierwsza w życiu trasa na rowerze elektrycznym i bez namiotu. Więcej grzechów nie pamiętam![]()
Nocowałem w agroturystyce "Pod Czereśnią" we wsi Piaski-Drużków. Czereśni jeszcze nie było, ale miejsce polecam. Wyspany i naładowany ruszyłem rano w drogę. Tak wygląda z daleka "odpuszczony" wczoraj zamek we Czchowie.
Następny odcinek przebiegał wyasfaltownym wałem przeciwpowodziowym, zwanym tutaj "Velo Dunajec".
Dunajec był po lewej i tak wyglądał:
Dłuższy postój miałem w Zakliczynie. Jak na miasto przystało - jest tutaj rynek i ratusz.
A rynek pełni także tradycyjne role - czyli handluje się tu.
W Zakliczynie jest wiele starych drewnianych domów o konstrukcji przysłupowej.
Na koniec odwiedziłem tutejszy cmentarz wojenny z 1. wojny światowej.
No a gdzie te dinozaury??? Spokojnie, czekają![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki