Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 37

Wątek: Hotel Jupania czyli koniec dawności

Mieszany widok

  1. #1
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
    Z Przysłopu czaka nas długi zjazd w dolinę Tereszwy [....] Droga w dół jest widokowa, acz kamienista, co nie przeszkadza właścicielom samochodów osobowych próbować się nią przedzierać.
    Łezkę w oku wyciska też tytuł relacji, bo owa dawność znika wszędzie, gdzie tylko może zniknąć. Dziesięć lat temu samochody osobowe chyba nie próbowały zjechać z Przysłopu do Niemieckiej Mokrej, bo było tak:
    https://ciekawe.tematy.net/2012/czer...s/IMG_0924.JPG
    https://ciekawe.tematy.net/2012/czer...s/IMG_6025.JPG
    A w ubiegłym roku, po drodze na Krasną przejechaliśmy przez Prislip w obydwie strony samochodem Kia Sorrento zupełnie bezproblemowo. Tak twierdzi kierowca, bo ja zamykałem miejscami oczy. A za nami gnał dostawczy Sprinter, oburzony, że nie usuwamy mu się z drogi.
    Ale cóż, nie można mieć pretensji o to, że ludzie chcą żyć "jak biały człowiek". Dawność wkrótce będzie pewnie tylko w skansenach.

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    Łezkę w oku wyciska też tytuł relacji, bo owa dawność znika wszędzie, gdzie tylko może zniknąć. Dziesięć lat temu samochody osobowe chyba nie próbowały zjechać z Przysłopu do Niemieckiej Mokrej, bo było tak:
    https://ciekawe.tematy.net/2012/czer...s/IMG_0924.JPG
    https://ciekawe.tematy.net/2012/czer...s/IMG_6025.JPG
    A w ubiegłym roku, po drodze na Krasną przejechaliśmy przez Prislip w obydwie strony samochodem Kia Sorrento zupełnie bezproblemowo. Tak twierdzi kierowca, bo ja zamykałem miejscami oczy. A za nami gnał dostawczy Sprinter, oburzony, że nie usuwamy mu się z drogi.
    Ale cóż, nie można mieć pretensji o to, że ludzie chcą żyć "jak biały człowiek". Dawność wkrótce będzie pewnie tylko w skansenach.
    Z tym nie walczę słownie. Ludzie zmuszeni korzystać są z takich dróg, jakie mają.
    Nostalgia za „dawnością” dopadła mnie w miejscu odludnym, a zarazem szczególnym. Nie przeszkadza mi, że miejscowi „pasterze” (nazywani obecnie „producator de branza” ;-) ) używają dziś samochodów terenowych i półciężarówek (no, może przesadziłem, jako miastowy pasibrzuch oczywiście wolałbym oglądać w górach wyłącznie „sielankowe” scenki), ale - niestety - „eksploracja” terenowa za pomocą ryczących, zużywających hektolitry nafty maszyn budzi moją niechęć.

    Cytat Zamieszczone przez Tomnatyk Zobacz posta
    Publikowano ją w 4 odc. Tu masz pierwszy(...)

    Dziękuje za link.


    Oczywiście, że nie zatajasz. Pominąłeś jednak w relacji rowerowej, a warto było dać choćby tylko ten link do tej wcześniejszej, bo jeśli ktoś pojedzie Twoim śladem doliną Cisli, to może być mocno rozczarowany(...)

    Trudno, choć może wystarczająco „zniechęciłem” czytelnika do wizyty w tym miejscu zwięzłym epitetem określającym Baia Borsę.
    Miejsc paskudnych oczywiście na całej naszej trasie nie brakowało, choć w porównaniu z tymi „pięknymi” nie było ich aż tak wiele. Przede wszystkim estetyczny niesmak budzą wszelkie budowle, czy też zespoły tych budynków zaprojektowane „planowo” - i to zarówno na Ukrainie, jak i w Rumunii, choć chaotyczna zabudowa współczesna – np. Borszy w niczym tej starszej nie ustępuje. Jest to jednak taki lokalny „koloryt”. Wszędzie tam, gdzie nie dotarła „ręka” socjalistycznych planistów – czyli zazwyczaj na wsiach i w szeroko pojętym „terenie” jest znacznie ładniej. Jednak transkarpacka trasa to przede wszystkim doznania natury przyrodniczej, ale także poszukiwanie ginącego już u nas typowego karpackiego krajobrazu „kulturowego”, który opisałem zwięźle na przykładzie Bobejki, a który towarzyszył nam w mniejszym lub w większym stopniu przez cała naszą drogę.


    Dalszą, lecz chyba ciekawszą krajobrazowo opcją byłby podjazd szosą z Borszy na Prislop i z niego wojenną drogą grzbietową przez Cornu Nedeii na Tarnicę Balasinei (po drodze z 2 cabanami).

    Drogą tą wędrowałem już wielokrotnie, byłem także niegdyś na „Wierchu Rogatym”, a końcowy odcinek szlaku z dna doliny Tasli na siodło Tarnity Balasanii był mi nieznanym – stąd taki wybór trasy.


    Ta "ślepa" ścieżka na wsch. wierzchołek i zejście na przełaj w kocioł Izworu z podejściem z niego na Zanogę zostały opisane w pierwszym przewodniku "Bezdroży" po Transylwanii pt. Twierdza rumuńskich Karpat, autorstwa Łukasza Galuska, Tomasza Pollera i Alexandra Dumitriu. Ale nie skorzystałem z tego wariantu, choć byłem dwa razy na Kreczeli - latem i wiosną.
    Na ową „ślepą ścieżkę” weszliśmy niejako przy okazji, natomiast nie chaszczowaliśmy wtedy w kosodrzewinie, tylko używając stokówek zeszliśmy na dno kotła źródliskowego Perkałabu, a stamtąd wspinaliśmy się w kierunku siodła Styniszory. „Przecieraliśmy” więc ten szlak w sensie turystycznym. Trasa ta jest może dłuższa, niż płaj trawersujący Kreczelę od zachodu, ale obfituje w niedostępne wędrującym tamtą drogą widoki – przede wszystkim na źródliska Białego Czeremoszu, a także na masyw Hnitesy – Palenicy z nieznanej szerszemu odbiorcy perspektywy.


  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Wojtku, dziękuję za cenną poradę i pomysł na przedłużenie żywotności dętki, ale winowajczynią była felerna opona. Nie zdradziłem dotąd „tajemnicy”, ale była to pierwsza w ogóle wyprawa rowerowa w karierze Iwony! Tzn. miała ona już rower i to od 14 lat, ale nieużywany…. I to się niestety zemściło, bo tylna opona, mimo, iż „na oko” wyglądała wyśmienicie, w rzeczywistości okazała się sparciałą. Tak więc wymiana i podklejanie dętki nic by tu nie dało, bo uszkodzona była opona. A dętek miał każdy z nas na starcie po dwie.
    Wrócę na chwilę jeszcze do naszych planów i inspiracji do nich. Mimo, iż napisałem na wstępie, że pomysł na tegoroczne wakacje to 3 tygodnie rowerowania, to pierwotnie były to „tylko” dwa tygodnie. Początkowo mieliśmy wędrować z plecakami głównym karpackim grzbietem ile się da w ciągu owych 7 dni, ale na niezadługo przed wyjazdem przesłałem Markowi i Iwonie Twoją, przywołaną już przez Don Enrica relację. No i efekt tej lektury jest tu widoczny…

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Jeszcze gwoli ścisłości – bo czytając pierwszy raz post Tomnatyka chyba nie zrozumiałem go poprawnie – napisał on bowiem, że „(...)"koniec dawności" nadszedł tam jednak dobre dwie dekady temu, gdy opleciono masyw Kreczeli szerokimi drogami stokowymi, sięgając zrębami zupełnymi w źródliskowy kocioł Perkałabu/Izworu(...)”, czyli, jak rozumiem chodziło mu o to, że stokówki owe osiągają kocioł „od dołu”, a ja początkowo opacznie zrozumiałem, iż z ramion Kreczeli-Żupanii schodzą one w dól kotła, potraktowanego sensu largo, czyli zamkniętego ramionami Zanogi i wschodnim ramieniem Żupanii. Stąd w kolejnych postach wkradło się nieporozumienie – w rzeczywistości w czerwcu 2015 r z towarzyszami mej wędrówki osiągnęliśmy dno doliny źródłowego potoku Białego Czeremoszu, czyli Izworu w miejscu, w którym dochodzi do niego droga z Pasul Sarata (Przełęczy w Żupanii) i stamtąd rozpoczęliśmy wspinaczkę w kierunku siodła Styniszory.
    Jeszcze małe sprostowanie (bo „pochrzaniłem” po latach kolejność) – dno tej doliny osiągnęliśmy wówczas wędrując wschodnim ramieniem Żupanii i na Pasul Sarata robiąc zwrot o 180 stopni zeszliśmy w dolinę Izworu, natomiast po zejściu z Zanogi wracaliśmy stokówkami w kierunku Kreczeli i po osiągnięciu jej wschodniego trawersu ruszyliśmy nim do owej „ślepej ścieżki” wiodącej na wschodni wierzchołek.

    Przejrzałem zdjęcia z mej wyprawy z 2015 r i na jednym z nich zaznaczyłem prawdopodobną trasę autorów przewodnika Twierdza rumuńskich Karpat i miejsce, do którego udało im się zjeść ze wschodniego wierzchołka Kreczeli (widok z Zanogi):

    Kreczela - widok z Zanogi.jpg trasa autorów przewodnika Twierdza rumuńskich Karpat.jpg


    To zdjęcie zamieszczam jeszcze, żeby zobrazować czytelnikowi, jak wysoko na zbocza Kreczeli wspinają się owe stokówki (widok z podejścia na Zanogę):
    z podejścia na Zanogę.jpg
    Ostatnio edytowane przez luki_ ; 25-08-2022 o 10:52

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2020
    Postów
    147

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Tak to wygląda na aktualnych zdjęciach satelitarnych z Google maps:
    Kreczela_GOOGLE_Maps+.jpg
    Od pd-wsch, wsch, i pn.-wsch. masyw jest niemal całkowicie odlesiony po stronie rumuńskiej. Pozostały skrawki starodrzewów u górnej granicy lasu. Kreczela zieleni się od tej strony właściwie tylko łanami kosówki.
    Masyw wielkości naszej Babiej Góry. Przed II wojną projektowano objąć tereny źródliskowe Białego Czeremoszu ochroną od polskiej i rumuńskiej strony. Miał tam powstać międzypaństwowy rezerwat fauny puszczańskiej...

    PS
    Oczywiście Luki ma rację z uściśleniem "kotła źródliwskowego" - dla uproszczenia określam tak cały ten górny fragment zlewni Izwora odcięty granicą ukraińsko-rumuńską.

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Otrzymałem właśnie od Marka mapkę z wyrysowaną przez niego trasą naszej wyprawy. Ponieważ jest znacznie lepsza, niż zalinkowana poprzednio przeze mnie, pozwolę sobie zamieścić ją tutaj:

    transkarpacka wyprawa rowerowa 24-30.07.2022.jpg


    I jeszcze gwoli ścisłości – nasza wyprawa odbyła się w dniach 23-31.07.2022, ale jej zasadniczy, rowerowy odcinek z Sianek do Hliboki, w dniach 24-30.07.2022.

  7. #7
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
    Otrzymałem właśnie od Marka mapkę z wyrysowaną przez niego trasą ....
    A czy mógłbyś od rysownika uzyskać sam ślad wędrówki w postaci cyfrowej (GPX, KML czy jaki tam wyprodukował)?

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    A czy mógłbyś od rysownika uzyskać sam ślad wędrówki w postaci cyfrowej (GPX, KML czy jaki tam wyprodukował)?
    Pytanie przekierowałem do Marka, lecz nim odpowie, to zacznę za niego – wątpię, bo na dłuższych odcinkach wyłączaliśmy komórki w celu oszczędzania baterii (aczkolwiek zaznaczę od razu, że nie mam pojęcia, czy taka wyłączona komórka "zapamiętuje" mimo wszystko swoją trasę ;-) ). W terenie nawigowałem za pomocą kompletu map papierowych, natomiast ostatnio wyrysowałem „z pamięci” w miarę wiernie i dokładnie naszą trasę na podkładzie map.cz, które z kolei wykorzystał Marek do wyrysowania swojej mapki.
    Jeśli chciałbyś się z nimi zapoznać, to mogę Ci przesłać na priv – jest to komplet 6 map (12,4 MB), lub wykonana z nich całość (11,7 MB) i jak widać są za duże, żeby je umieścić na forum.

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    03.2011
    Rodem z
    Wrocław
    Postów
    231

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
    A czy mógłbyś od rysownika uzyskać sam ślad wędrówki w postaci cyfrowej (GPX, KML czy jaki tam wyprodukował)?
    Wojtku, wysłałem Ci odpowiedź na priv-a.

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    (...)Nie mniej wróciło mi pytanie ( z początku relacji) ... co to jest WOJNA ?
    i czy można się pchać tam gdzie ludzie doznają uszczerbku na zdrowiu i majątku ....?
    Pytania się pojawiły , a odpowiedzi brak(...)
    Na to pytanie, don Enrico, każdy już musi odpowiedzieć sobie we własnym sumieniu. Nie może tu być prostej odpowiedzi. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że nikomu tam nasza obecność nie przeszkadzała, a wręcz odwrotnie – budziła raczej, choć to za duże słowa - pewien podziw i szacunek u miejscowych dla nas, że mimo wojny odważyliśmy się do nich przyjechać. Taki był też jeden z celów, jaki nam przyświecał – nie dać się zastraszyć. Ludzie chcą żyć tam normalnie i robią wszystko, by żyć normalnie, działają kawiarnie, restauracje, sklepy są normalnie zaopatrzone, a lokalni „bonzowie” przemykają po dawnemu swoimi olbrzymimi SUV-ami z przyciemnianymi szybami. Na pewno na wojnie tracą właściciele małych rodzinnych agroturystyk i pensjonatów, bo tam nikt im nie wypłaci przecież „postojowego”, dlatego właśnie napisałem, że warto tam pojechać choćby i po to, żeby tych ludzi wspomóc finansowo. Ruch turystyczny, choć mniejszy niż zwykle, ma przecież w Karpatach cały czas miejsce.

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    (...)ale czy tam jest wojna ?
    Czy w Karpatach ma więc miejsce wojna? Gdyby nie to, że o niej rozmawialiśmy z miejscowymi, to bym mógł zapomnieć, że gdzieś tam jest. To, co rzuciło mi się w oczy na miejscu, to spora ilość mężczyzn, bo jakoś sobie wyobrażałem przed wyjazdem, że po wsiach spotkamy głównie kobiety i starców…

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    w dodatku zamyglenie w postaci oceny "Czekając na mych współtowarzyszy zmuszony jestem wysłuchiwać zachwytów (oczywiście w języku rumuńskim, którego prawie zupełnie nie znam) wypowiadanych przez gospodarza na temat Putina i jego polityki"
    To „zaciemnienie” („zamglenie”?) ma tyle do rzeczy, że putinowska propaganda pada miejscami na podatny grunt. A ten grunt to najwyraźniej (przynajmniej w Rumunii) ludzie, którym za Causescu powodziło się dobrze (lapidarnie wyraził to sam nasz gospodarz słowami, które zacytowałem: „Putin bun, Causescu bun”). Czym zajmował się w czasach „słońca Karpat” nasz gospodarz z Salistea de Sus, nie wnikam.

  10. #10
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,497

    Domyślnie Odp: Hotel Jupania czyli koniec dawności

    Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
    Wojtku, wysłałem Ci odpowiedź na priv-a.
    Z otrzymanego śladu zrobiłem praktyczny użytek, wrzucając go na dynamiczna mapkę, gdzie można zmieniać podkład i skalę, używać googlowe StreetView itp.
    https://ciekawe.tematy.net/strona/al...d=1f9134241f2c
    Przysłałeś też poprawki, ale tylko narysowane "kredką na mapce", nie ma ich w prezentowanym śladzie. Może Marek wprowadzi je przy okazji do pliku GPX.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Muczne - hotel
    Przez jajek12 w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 49
    Ostatni post / autor: 03-04-2017, 15:40
  2. Dawność.
    Przez WUKA w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 08-05-2013, 12:31
  3. Hotel Górski Wetlina
    Przez poetyckipoeta w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 27-02-2013, 12:41
  4. Hotel Muczne
    Przez dydiowa w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 09-05-2003, 22:55

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •