Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
A czy mógłbyś od rysownika uzyskać sam ślad wędrówki w postaci cyfrowej (GPX, KML czy jaki tam wyprodukował)?
Wojtku, wysłałem Ci odpowiedź na priv-a.

Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
(...)Nie mniej wróciło mi pytanie ( z początku relacji) ... co to jest WOJNA ?
i czy można się pchać tam gdzie ludzie doznają uszczerbku na zdrowiu i majątku ....?
Pytania się pojawiły , a odpowiedzi brak(...)
Na to pytanie, don Enrico, każdy już musi odpowiedzieć sobie we własnym sumieniu. Nie może tu być prostej odpowiedzi. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że nikomu tam nasza obecność nie przeszkadzała, a wręcz odwrotnie – budziła raczej, choć to za duże słowa - pewien podziw i szacunek u miejscowych dla nas, że mimo wojny odważyliśmy się do nich przyjechać. Taki był też jeden z celów, jaki nam przyświecał – nie dać się zastraszyć. Ludzie chcą żyć tam normalnie i robią wszystko, by żyć normalnie, działają kawiarnie, restauracje, sklepy są normalnie zaopatrzone, a lokalni „bonzowie” przemykają po dawnemu swoimi olbrzymimi SUV-ami z przyciemnianymi szybami. Na pewno na wojnie tracą właściciele małych rodzinnych agroturystyk i pensjonatów, bo tam nikt im nie wypłaci przecież „postojowego”, dlatego właśnie napisałem, że warto tam pojechać choćby i po to, żeby tych ludzi wspomóc finansowo. Ruch turystyczny, choć mniejszy niż zwykle, ma przecież w Karpatach cały czas miejsce.

Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
(...)ale czy tam jest wojna ?
Czy w Karpatach ma więc miejsce wojna? Gdyby nie to, że o niej rozmawialiśmy z miejscowymi, to bym mógł zapomnieć, że gdzieś tam jest. To, co rzuciło mi się w oczy na miejscu, to spora ilość mężczyzn, bo jakoś sobie wyobrażałem przed wyjazdem, że po wsiach spotkamy głównie kobiety i starców…

Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
w dodatku zamyglenie w postaci oceny "Czekając na mych współtowarzyszy zmuszony jestem wysłuchiwać zachwytów (oczywiście w języku rumuńskim, którego prawie zupełnie nie znam) wypowiadanych przez gospodarza na temat Putina i jego polityki"
To „zaciemnienie” („zamglenie”?) ma tyle do rzeczy, że putinowska propaganda pada miejscami na podatny grunt. A ten grunt to najwyraźniej (przynajmniej w Rumunii) ludzie, którym za Causescu powodziło się dobrze (lapidarnie wyraził to sam nasz gospodarz słowami, które zacytowałem: „Putin bun, Causescu bun”). Czym zajmował się w czasach „słońca Karpat” nasz gospodarz z Salistea de Sus, nie wnikam.