Luki gratuluje wycieczki. Ja się trochę rozleniwiłem i na takiej porządnej wycieczce rowerowej nie byłem ze 3 lata.

Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
Tym sposobem jesteśmy w Rumunii!!!
Nowy kraj - nowe wyzwania i obyczaje. Przede wszystkim od razu daje się nam we znaki dużo większa niż na Ukrainie liczba samochodów, a Rumunia to kraj zdecydowanie dla zmotoryzowanych. Rowerzysta najwyraźniej nie cieszy się wśród tamtejszych kierowców poważaniem i traktują go na szosie jak intruza, przeszkadzającego im w swobodnym rozwijaniu dużych prędkości. Dlatego prawie wszyscy mijają nas „na centymetry”, o regulaminowym odstępie 1 metra od rowerzysty nie ma tu mowy.
W Rumunii im główniejsza droga tym rowerem jeździ się gorzej. Zdarzyło mi się jechać fragmentami DN1 i DN79 w okolicach Oradii i truchlałem o swoje życie. Na lokalnych drogach, po wsiach, poza asfaltem jeździ się fajnie. Moim zdaniem Rumunia to dobra destynacja na rower a samych Rumunów jeździ bardzo mało. Do poprzedniego roku włącznie prawie nigdy nie spotykałem rowerzystów turystów, bo takich co do sklepu przez wieś jadą, to nie liczę. W ostatnich dniach sierpnia o dziwo mijałem trochę ludzi na jednośladach, w tym szosowców.

Przy okazji mam pytanie do Ciebie i Tomnatyka, bo widzę, że jesteście dobrze zorientowani w temacie - czy da się wejść na Kreczelę, bez konkretnego przedzierania się przez kosodrzewinę? Na mapie Gór Marmaroskich jest zaznaczona ścieżka od strony Preluca Prislopu Cataramei ale jak to się ma do rzeczywistości? Chciałbym kiedyś wyjść tam pieszo. Rowerem przejechałem (w części przepchałem) odcinek czerwonego szlaku od Tarnita Balasani do Saua Galiu, ale wtedy o samym szczycie Kreczeli nawet nie myślałem.