Cytat Zamieszczone przez luki_ Zobacz posta
używając stokówek zeszliśmy na dno kotła źródliskowego Perkałabu, a stamtąd wspinaliśmy się w kierunku siodła Styniszory. „Przecieraliśmy” więc ten szlak w sensie turystycznym. Trasa ta jest może dłuższa, niż płaj trawersujący Kreczelę od zachodu, ale obfituje w niedostępne wędrującym tamtą drogą widoki – przede wszystkim na źródliska Białego Czeremoszu, a także na masyw Hnitesy – Palenicy z nieznanej szerszemu odbiorcy perspektywy
Możliwość takiego trawersu jedynie zasygnalizowano w przewodniku "Bezdroży", więc wcześniej go nie robiono. Być może więc przetrawersowaliście Kreczelę od północy jako pierwsi turyści (polscy w szczególności). Wariant przez wsch. wierzchołek bezsensowny, bo ze sporą stratą wysokości i po chaszczach, lecz opisany niewątpliwie "z natury" (tzn. kosówka "nie puszczała" wędrowców na grzbiecie a przesmyki "ściągały" w dół, aż na dno kotła źródliskowego).

Cytat Zamieszczone przez Wojtek Pysz Zobacz posta
Dawność wkrótce będzie pewnie tylko w skansenach.
"Dawność" w górach to rzecz względna. Jej miarą są zmiany in plus/in minus - coś się pojawia/coś znika.
W ujęciu Vincenzowskim na Huculszczyźnie kres dawności wyznacza wejście rewolucji przemysłowej - pierwsze wielkie wyręby i spławy w zlewni górnych Czeremoszów w latach 20-30. XIX wieku, ale w Marmaroszu, na Cisie i Wazerze szły już od połowy XVIII wieku.
Druga taka przełomowa cezura kresu dawności to I wojna światowa - po raz pierwszy od wieków zaprzestano wypędzania stad na połoniny, a pobudowane zostały drogi i linie umocnień.
Trzecie cezura to II wojna światowa i komuna po niej - kolektywizacja wypasu, fermy wypasowe i "maszyny" na połoninach, rozjeżdzenie płajów; wycinka lasów, ustanie spławaczki w latach 70.
Czwarta cezura - ustanie wypasu na połoninach.

Dla mnie osobiście to: ostatnia jazda drewnianym wozem z okuciami kowalskiej roboty, ostatnia orka takim pługiem, skrudlenie takimi bronami, ostatnia młocka cepami, ostatni zaprzęg krowami (bo już nie wołami) - to w naszych Karpatach, a w rumuńskich - ostatnia widziana na gazdówce trembita, bicz pasterski, drewniane widły w użyciu, ostatnie zmagania pasterzy z niedźwiedziem na szałasie; w ukraińskich - ostatnie granie trembity na pochorony, ostatni nierozjechany kawałek głównego płaju Połonin Hryniawskich (ścieżki nie drogi!), ostatni słupek z przedwojennej granicy...

Dużo tego, jak na pól wieku żywota, więc nie jedna łza się w oku kręci...