.... ciąg dalszy wspomnień A. Podwapińskiego
Rodzice w Radoszycach pięknie się dorobili. Prócz tego był spory posag Mamy. Resztę więc lat dzierżawy Radoszyc odstąpił Tato innemu młynarzowi (Krupskiemu z Osławicy), a sam nabył w Komańczy - kilometr od stacji - plac pod nowe przedsiębiorstwo, na tzw. "Młynysku" w widłach Osławicy, szosy Zagórz-Węgry i mostu drogowego.
Szkic lokalizacji pierwszej ojcowizny wykonany z pamięci przez A. Podwapińskiego. Miejsce zlokalizowane jest w zakolu Osławy, przy skręcie z drogi głównej do klasztoru Nazaretanek w Komańczy.
Przeprowadziliśmy się do wynajętego domu w Komańczy z wiosną 1913 roku i zaraz rozpoczęła się budowa dużego domu mieszalnego oraz nowoczesnego tartaku, stolarni maszynowej i młyna - wszystko pod jednym dachem blaszanym (ówczesna rewelacja w tamtej okolicy ze słomianymi strzechami...Zimowaliśmy juz u siebie choć szparami w ścianach wiatr gwizdał, a na kuchni woda zamarzała. Zdaje się, ze było to jesienią 1913 roku. Montaż "werków" był w pełnym toku. Długa (z 15 m) stalowa pędnia (transmisja) z kilku kołami pasowymi, która miała poruszać tartak, młyn, pęcakarnię i maszyny stolarskie, była jeszcze na zewnątrz budynku. Po kilku dniowym deszczu Osławica nadzwyczajnie wzbiera, niszczy nieutwardzony i niewykończony jeszcze jaz, zabiera część kloców zwiezionych do przetarcia, zamula wykopy hydrotechniczne, a nawet i pędnię. W następnym (1914) roku młyn już mełł, tartak zaś był na wykończeniu. Olbrzymie (Ø ok. 5 m) podsiębierne koło wodne, nawet przy minimalnej ilości wody dawało dostateczną energię. Tato był bliski zrealizowania swych wysiłków. Wtem wybucha wojna światowa. Armie się przewalają. Za znalezienie ukrywającego się na strychu marudera austriackiego (który się przebrał w Mamy ubranie), kozacy stawiają Rodziców do rozstrzelania. Ratuje ich oficer rosyjski. Kozacy mszczą się za to rabunkiem. W następnych tygodniach Moskale rabują nas jeszcze kilkakrotnie. Znowu przychodzą Austriacy. Front się ustala w naszej okolicy. Przy naszym domu haubice grzmią i kwateruje sztab austriacki. Rosjanie 1.02.1915r znowu rozpoczynają ofensywę i gwałtownie bombardują nasz dom. Austriacy wycofują się, a my razem z nimi ...




Odpowiedz z cytatem
Zimą wykończyliśmy z grubsza dom i pracownię. Z wiosną zbudowaliśmy szopę tartaczną i młynówkę długą ok. 300 metrów połączoną z dojazdem wydartym rzece. Niestety, powódź mści się i zabiera nam gotowy już jaz, „żłoby” i drogę. Musieliśmy więc skrócić młynówkę o prawie 200m, a tym samym i zmniejszyć znacznie spad, bo już nie starczyło funduszów na taka samą odbudowę. Sporo kosztowały tez odlewy i części żelazne do tartaku i turbiny pomysłu Taty, którą zbudowaliśmy własnoręcznie w następna zimę. Po uruchomieniu jej okazało się, że daje za mało mocy…. „Kółka” nie mogą należycie napędzać tartaku…. Konsternacja… przerażenie … Przytłoczeniśmy bardzo wszyscy…. Tyle pracy, kosztów i nadziei na próżno. 
Zakładki