Super relacja, dzięki ! Kiedyś pobłądziłem rowerem dość konkretnie w pobliżu tego cmentarza w nieistniejącej wsi Bereźnica Niżna. Ta polana, przez którą wiedzie zielony szlak była wysoko, po pachy zarośnięta. Trudno było się przebić i nie było oznaczeń na drzewach widać. Ostre chaszczowanie tam było, z rowerem w dodatku i całym ekwipunkiem. Niezła wyrypa to była. Co ciekawe byłem w Bieszczadach dwa miesiące później i pojechałem tam bez roweru, na lekko, pójść zobaczyć to miejsce ... i ku mojemu zaskoczeniu, ta polana pięknie skoszona, bez problemu można było przedostać się z niej do drogi na Myczkowce, co wcześniej było praktycznie niemożliwe te dwa miesiące szybciej. Za pierwszym razem musiałem przerwać wtedy w tym miejscu eksplorację tego terenu z powyższych przyczyn. O szczegółach lepiej nie pisać :)