Dopiero na połoninach trochę ludzi, ale dosłownie pojedyncze osoby - miejscowi raczej. Na samym Pikuju / pod Pikujem trochę ludzi, ale nie były to jakieś tłumy - miejscowi odpoczywali w niedzielę. Osobiście miałem wrażenie, że raczej neutralne było podejście mieszkańców do nas, nie dało się odczuć, że jest wojna w kraju jeśli chodzi o ludzi / mieszkańców. W tych wioskach, to raczej życie się zatrzymało i jakby wojna ich nie dotyczyłaJakaś jedna kontrola przez wojsko była na trasie, ale tak bardziej formalnie. Ogólnie luz i bez spiny. Chętnie bym się wybrał jeszcze raz :)


Jakaś jedna kontrola przez wojsko była na trasie, ale tak bardziej formalnie. Ogólnie luz i bez spiny. Chętnie bym się wybrał jeszcze raz :)
Odpowiedz z cytatem