Pierwsza część ukraińskich uroczystości (coś w rodzaju apelu poległych) miała miejsce na szczycie.



Potem uczestnicy zeszli na platformę poniżej, a na szczycie siedzi tylko dwóch naszych wędrowców z plecakami.



Tak to wyglądało z bliska.



Po rzeczowej dyskusji nie zostaliśmy na nocleg na szczycie, nie poszliśmy też gdzieś daleko, do lasu z drewnem. Zostaliśmy na przełączce tuż pod Pikujem, w miejscu, gdzie odchodzi ścieżka do Szczerbowca.