Pierwszy raz dowiedziałem się o Grzędzie Sokalskiej dzięki Wojtkowi Pyszowi , który zaprosił mnie na wspaniałą wędrówkę rowerową po tej krainie , za co jestem mu wdzięczny.
Ta wyprawa która zaczynała się jazdą po ściernisku zostanie na zawsze w mej pamięci
Trzeba pamiętać że nie było po sąsiedzku wojny i bez obaw można było podróżować
odkrywając historię tych ziem tak blisko skojarzonych z Bieszczadami przez akcję H-T
Tym razem w Lubyczy Królewskiej była kawa a potem samochodem mknęliśmy prostymi drogami ,
które omijały pozostające z boku wsie , przyglądając się okolicy
Dla urozmaicenia skręciłem w przypadkową dróżkę w stronę granicy , aby poznać prowincję
Jedna wieś, druga , tak trochę bez sensu i bez planu , aż tu przy jakimś skrzyżowaniu zwrócił moją uwagę samochód strażacki stojący na podwórzu.
I pojawiło się skojarzenie-olśnienie . Tak to na tym podwórku zaczęła się wspomniana wędrówka rowerowa
Tu zostawiony był samochód transportujący rowery i po ściernisku jechaliśmy na tymczasowe przejście graniczne z Ukrainą
...
![]()


Odpowiedz z cytatem