Najfajniejsze są te dwa zielone ludziki pośrodku, odziane w - zabytkowe już - forumowe koszulki
Gdyby nie KIMB, byłby to nasz najgorszy wyjazd w Bieszczady ever, serio... Przede wszystkim koszmarna pogoda - nie pamiętam tak zimnego i deszczowego maja - ale także pechowa seria wielu drobnych zgrzytów, np. niesmak i niestrawność wyniesione z nowo odkrytych knajpek, w drodze powrotnej problemy z nieoznakowanymi radiowozami, a na finał (szczęśliwie już pod domem) awaria marcowozu. Pojedynczo nie byłoby o czym mówić, ale w kupie to był armagedon.
Ale jednocześnie potwierdzona została teza, że wszystkie te niedogodności nie mają żadnego znaczenia, jeśli miałeś to szczęście i przywilej spotkać się z fajnymi ludźmi - nawet na krótko i w niedużym gronie. Zdjęcia tego nie oddają, ale w ten zimny, deszczowy wieczór pod przewiewną wiatą w Wołosatem było naprawdę ciepło i swojsko. Wielkie dzięki dla wszystkich, a głównie dla Hero za zorganizowanie Wigilii i obrad głównych, a także późniejszej nasiadówki, z której nie ma żadnych zdjęć, i dobrze
Wiadomości o śmierci KIMB-u są mocno przesadzone - formuła się zmieniła, ale nie główna idea, ot co
IMG_9760.jpg IMG_9761.JPEG IMG_9763.JPEG IMG_9768.jpg IMG_9770.jpg



Odpowiedz z cytatem