Mazeno, masz dużo racji. U mnie w klubie starsi wyjadacze również chwalili dawne czasy, gdy na rajd przyjeżdżali ludzie i współpracowali ze sobą, integrowali się. W przeciwieństwie do rajdów płaskich, była atmosfera. Teraz jest trochę gorzej. Narzekają, że rajdowcy przyjeżdżają camperami, zmoty wiozą na lawetach, każdy po imprezie idzie na swoje. Nie ma dawnego ducha, z czasów gdy królowały UAZy i GAZy.
Nie zgadzam się jednak, iż teraz to zabawa dla nowobogacki. Każdy orze jak może. Jak kogoś stać na Patrola czy Discovery za 10000 zł, to takim będzie się bawił. Kluczem w off-roadzie nie jest zbudowanie maszyny, która przejedzie każdy teren, każdą koleiną. Nie ma takiej maszyny, można co najwyżej zwiększać możliwości swojej i rzeczywiście to zależy od wydatków na auto. Jednego stać na MTki 33 cale za 3000 zł, inny kupi MT 37 cali za 8000 zł. Oczywiście wiąże się to również z modyfikacją kosztownego zawieszenia. Nie to jest jednak kluczem. Kluczem jest, aby przygotowany samochód, jeśli dostanie w kość, przetrwał. Oprócz możliwości, dochodzą jeszcze umiejętności i technika jazdy. Dlatego, to nie jest zabawa dla nowobogackich. W klubie mamy ludzi z bardzo różnych grup społecznych i o różnej majętności. Faktem jest jednak, że porządne przygotowanie auta swoje kosztuje, dlatego - jak już napisałem - każdy orze jak może.


Odpowiedz z cytatem