I grobowiec dlatego, że w celu utworzenia Zalewu zatopiono kilka wsi.. a cmentarzy nikt nie przenosil... Czytalam kiedys, ze jeszcze pare lat temu na brzegu Zatoki Victoriniego bieliły sie kości.
A kiedy pierwszy raz stnanęlam na brzegu Zalewu Solinskiego, bylam świeżo po lekutrze jednego z opowiadan Pilipiuka o Jakubie Wendrowyczu, w ktorym to Jakub z przygodnie poznanym kolegą za pomocą prądu i siekiery strażackiej zwalczal utopce grasujące po Zalewie Zegrzynskim. Dodajmy, utopce powstale w wyniku zdesakralizowania zalanych wodami zalewu cmentarzy.
Stalam tak, patrzylam w zieloną wode i oczami wyobraźni widzialam wynurzającą sie z wody oślizgłą zieloną dłon.. bleeeee... W dodatku bylo mgliście, deszczowo i ponuro...
Zyczę milego sezonu żeglarsko- plywackiego 2004

Szaszka