Chyba Marcinie się nie zrozumieliśmy
1:
Trudno dostrzec zło w materii górskiej kiedy pobyt w Bieszczadach traktuje się jako urlop lub jako swoiste katharsis (ja też traktuje w taki sposób Bieszczady)...
- o takie przeżycia pytałeś w swym pierwszym tekście, i moja odpowiedź tego dotyczyła.
2:
Cytat jednego z tubylców bieszczadzkich: "Ludzie teraz są takie huje...". autor tej sentencji miał nie tylko na myśli "niektórych" turystów, ale również i tubylców. Tak więc sentencja "człowiek człowiekowi wilkiem" ma ciagle żywe znaczenie. Tak Olu coraz częściej "Biesy" przyjedżają z nizin i są to tzw. "Biesy Dostojewskiego". Jakby to powiedział konserwatywny starzec: "Pani! Wszystko się wymieszało."[/quote]
- myślę, że niewiele jest wśród nas osób, które nie znają (choćby z opowieści :( ) realiów szarego życia w województwie podkarpackim, żeby nie było tylko o Bieszczadach. Ale to nie jest tylko specyficzne dla tego rejonu! Ludzie i tam i w tu gdzie jestem są dobrzy i źli, wybierają dobre rzeczy, a czasem niekoniecznie. Patrzenie na świat tylko przez pryzmat czarnych kolorów, też niewiele ma wspólnego z gnozą. Pytałeś o regeneracje sił, o fenomen zauroczenia i to się mieści w materii urlopowych wyjazdów. A co powiesz, na tych, którzy osiedlili się w Bieszczadach i nadal przeżywają niekończący się zachwyt nad tym miejscem na ziemi (np. Pękalski) Oni chyba najlepiej wyrażaja "to coś", o którym dyskutujemy.
A co do wymieszania się, kiedyś przecież też tak było: kraina rabusiów itp. Chyba nie w tym jest rzecz. W W-wie jeszcze bardziej się "wymieszało!!!!" i co nikt nie piszę takich pochwalnych pień na jej temat. A i tu, pomimo tego wymieszania - zdarzają się zaczarowane miejsca czy tzw. codzienna mistyka pięknego życia.
pozdrawiam
Aleksandra


Odpowiedz z cytatem