Dokładnie o to mi chodzi - byli, a ich już nie ma. Czasem marzy mi się, żeby obok przejechała Nysa z rozkrzyczanym żydowskim sklepikarzem, bojkowska młodzież pędziła na dyskotekę na motorowerze, a jakiś Ormianin sprzedawał jabłka. Niestety to tylko wspomnienia i biorąc pod uwagę sympatię narodowe Polaków nigdy się nic podobnego nie zdarzy. A szkoda. Chociaż z innej strony, gdyby wciąż wioski podchodziły pod połoniny - czy to by były te same Bieszczady?


Odpowiedz z cytatem