Dla mnie "Dom zły" jest filmem do jednorazowego obejrzenia. Takie nagromadzenie zła, pijaństwa, krwi i okrucieństwa zapada w pamięć bez potrzeby powtórki. To jest moje subiektywne odczucie. Chętnie natomiast wrócę kiedyś do "Wina truskawkowego", tamtych okolic i kolejnej prozy Stasiuka.