Tu chodzi o target. O reklamodawców, a nie o oczekiwania osób mieszkających w Bieszczadach. Jak Wam mówiłam kilka osob zebrało się aby przedstawić atrakcje. Niewiele z tego zostało wykorzystane.
Atrakcje pokazywali dziennikarzom Adam Radwański i Andrzej Niepołomski Dziennikarze wybrali, a raczej przychechali mając już pewną koncepcję programu. Nie oglądałam więc nie mam pojęcia co pokazali. Mówiąc wprost to Adam i ja wybralismy Łysego. Moim zdaniem to było dobre rozwiązanie. Alternatywą był niejaki Bross zapewne Wam znany zakapior. Ja określam go naczelnym żebrakiem w Bieszczadach.
O łapaczach snu nic nie wiem. Nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym w wierzeniach Bojków czy Łemków. Jest to bieszczadzki produkt turystyczny zcertyfikowany przez Fundację Bieszczadzką. Co do koni Francuza. Tego nikt nie przeskoczy. Ma swoje układy w urzędzie marszałkowskim i w wśród dziennikarzy. Ten produkt turystyczny jest tak rozklamowany iż turyści domagają się go. Muszę napady wkładać do programów chociaż uważam je za obciach. Dopiero po realizowanym programie część gości wie, że kupiło kota w worku.
W ubiegłym roku o mało nie doszło do tragedii w czasie realizacji programu. To nie był napad realizowany przez Francuza ale przez kogoś innego. Ja prowadziłam grupę super hiper integracyną. Jakiś idiota przywiązał konia na krótkiej linie do szyny. Maszynista nie mógł wyhamować i wjechał na linę, prosto na konia. Na szczęście zwierzę w ostatniej chwili rozerwało kantar. Myślałam, że maszynista ich rozszarpie.



Odpowiedz z cytatem