Znam już Chatę Stacha, przeżyłam w niej całe dwa dni i żyję.
Jest to rzeczywiście Spanko dla Łazików, rano trzeba wyjść i lepiej nie wracać do wieczora. Spałam w "apartamencie" 40 osobowym "na poddaszu". Trafiłam kilku osobowe łoże, sładające się z pustaków, dech i marnego, zakurzonego materaca.
Bacówka była pełna i ten kto miał szczęście mógł się umyć w jednej koedukacyjnej zapuszconej toalecie.
Chata jest za to ładnie położona na górce z widokiem na Smerek, więc śniadanko jadaliśmy na trawce. Nie trzeba brać sztućów, kubków i talerzy, bo są. Baca snuje opowieści i sypie dowcipami. Jest miejsce na ognicho. I sracz na świeżym powietrzu
Tanio.
Polecam wszystkim Łazikom,
zorganizonym grupom, którym wszystko jedno, bo mają siebie i na piwo.
Nie polecam miłośnikom kąpieli i czystości i intymności.
To tyle...
Poza tym Bieszczady piękne, a kiełbaska z ogniska w Bieszczadach smakuje bosko. :D


Odpowiedz z cytatem