Tak jak sądzilam, w niedzielę po serach nie bylo ni śladu, ni popiolu...
Powiadomiłem z wyprzedzeniem.
O 17.00 w sobotę ser był wyszedł. Mnie dostał się ostatni kawałek i tylko dlatego, że z Tosią znamy się od lat. :D Zielony miód też poszedł pierwszy i dla mnie już nie starczyło. Inne specjały były do końca soboty czy na niedzielę coś zostało, nie wiem.
Koncert przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zespół Widymo zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Ciarki chodzą po plecach przy słuchaniu takiego śpiewu. Podobne przeżycie spotkało mnie przed laty na Przysłupie Caryńskim. Ela Grzech i Irena Nawrot śpiewały płacząc, było to pożegnanie Ireny i Tomka z Bieszczadami. Ci co mieli okazję słuchać śpiewu Eli wiedzą o czym piszę.
Przeciętny mieszkaniec Wybrzeża, studiując natomiast ulotki i materialy reklamowe hojnie zaścielające stoly w czasie kermeszu, dojdzie do wniosku, że serce Bieszczadów to Solina i Polańczyk, odrobinę okolic Leska, no i Sanok wlaśnie. No i nie ma się co dziwić, w końcu to Sanok wylozyl kasę na promocję regionu.
Imprezę zorganizował związek kilku gmin - od Sanoka przez Lesko do Lutowisk
Ale spory i waśnie nie są przywilejem Forum, Cisna i okolice chodzą swoimi ścieżkami i dlatego nie były obecne. A przecież o ile było by ciekawiej, gdyby były wystawione ikony Jadzi i Teresy, wiersze Ryśka i malarstwo Agnieszki. O limerykach nie wspomnę.

Długi