Hyhy,
Druciarz - legenda niektórych środowisk tatrzańskich:D Pan w ortalionie pod ścianami Cubryny :D
A co do nocy pod gołym niebem w górach: to zawsze jest wyzwanie jednakże nie aż tak straszne na ogół. Mnie raz się zdarzyło przysnąć w paprociach na Wetlińskiej. No, no...nie było tam jeszcze PN-u! Takem sobie popił z kumplem przy ognisku, że opanowała mnie euforia i postanowiłem załoić górę straszliwą:D:D:D Łojenie skończyłem jakieś 50 m od ogniska. Zaryłem w byliny i film pękł. A rano...no cóż. Znacie przecież to uczucie świeżości, gdy poczujemy rześkie powietrze i rosę... Ubrany byłem w koszulkę, krótkie spodenki i buty 'Zuchy':D:D:D Dało radę? Dało...
Innym razem już bez wódki, a w niezwykle parną noc, polazłem z materacykiem kimać nad bazą pod Gorcem, bo był tam lekki przewiewik. Wiaterek niepostrzeżenie przyniósł gęsty i lodowaty deszczyk, a ja się obudziłem mokry niczym w wannie. Wlazłem pod świerczka, bo w gęstych ciemnościach i bez latarki nie chciałem błądzić po okolicy. Też przespałem:D
Poza miesiącami zimowymi, wg mnie, każdy nocleg na dziko to w polskich górach bułka z masłem i tyle. I w dodatku nie ma co człeka zjeść we śnie poza komarami:P
Pozdrawiam,
D.
Derty