Dlaczego uparcie polecacie ludziom łażenie na skróty, tam gdzie jest wyznakowana ścieżka?
tyle że w tym momencie Piotrze najrozsądniejszym rozwiązaniem jest: zwiedzenie tej całej ścieżki dydaktycznej w Hulskim (bez pospiechu pochodzić sobie po ruinach cerkwi tonącej w barwinku, podejść do bacówki może już oscypki bedą) a następnie przekroczyć ten potoczek (nie wracając się do drogi głównej) i podchodzić łysym grzbietem góry Ryli... Z tym że jak kiedys szedłem "normalnie" jak PTTK przykazał to widziałem wigwam tego niemca (juz nie pamiętam jak się nazywał) - to tez może byc niezła atrakcja na szlaku.