W Bieszczadach jestem kompletnym nowicjuszem. Jeśli ma sie odrobine rozsądku to nic tu nie grozi. Lubię chodzić sam, w sierpniu gdy koło 8-mej wyjdzie z Wołosatego to mozna kogoś spotkać w okolicach Halicza czyli za 3 godziny. Chodząc samemu nie oznacza że nie można nawet troche pogawedzić, przeciez tam to normalne iż rozmawiają ze sobą ludzie którzy wcześniej nigdy się nie widzieli a potem pewnie też nie spotkają.


Odpowiedz z cytatem