Dla mnie samotność jest nie tylko najlepszym sposobem poznawania gór,ale również siebie. Osobiścię preferuję wyjazdy samotne, z dala od znanych mi ludzi.

Samotnicy są bardziej otwarci na obcych ludzi, częściej śpiewają w schroniskach. Chodząc w grupie mam uczucie zamknięcią, odizolowania. Samotnie nie mam takich problemów. Podczas kilku samotniczych rajdów poznałem więcej bogatych osobowości niż podczas "wyryp zorganizowanych".

Co do niebezpieczeństw to są. Zwłaszcza w pociągu, w miastach ... W samych górach jest lepiej, bo rzadko kiedy jesteś absolutnie sam na szlaku. Zresztą samotnik nawet do WC chodzi z plecakiem.

Co do zimowych solówek to mam dla was ciekawy patent: Jedzie się we dwóch, po czym idzie się w odstępach np 150-200 m. Co jakiś czas zmieniacie się na prowadzeniu. Dystans jest na tyle duży,ze nie ma się świadomości innego człowieka, a jednocześnie na tyle mały, że w razie kłopotów ma kto pomóc.