Uwielbiam krótkie samotne wypady w góry, w górki i wszędzie gdzie mozna przejść kilka kilometrów i nie spotkać innych turystów. W ten sposób odreagowuję codzienny wyścig szczurów, nabieram dystansu do tego co mnie męczy na codzień czyli głupota współbraci (i swoja własna też).
Wędrowanie w małej grupie teżma swoje uroki - lepiej możan poznać towarzyszy. Ale już chodzenie w wielkiej kilkunastoosobowej grupie to dla mnie katastrofa. Żadne zwierze nie zbliży się do takiej bandy, gdzie tu kontakt z naturą?
Pozdrawiam.
Ann.


Odpowiedz z cytatem