Witam

W Bieszczady - tylko samotnie. Tak kiedyœ myœlałem, czyniłem przez kilka dobrych lat.
I wtedy poznaje się teren, odkrywa swoje małe uroczyska. Zima - no cóż... w granicach rozsšdku
Ostatnio przemierzam Biesy z duzymi i mniejszymi grupami i też jest nieŸle. Poza tym
odkryłem jeszcze jednš formę - bazowanie. I tak to się toczy.
Słowem - każdemu według upodobań.

Pozdrawiam podkarpacko

Lech

P.S. Co do "mistyki" samotnego wędrowania - to chyba mija. Ja już nie słucham SDM-u