Dotarłam wkońcu do "Piekiełka" pełna nadziei na pierogi i coś krzepiącego do popicia i kicha..... Zastałam dziki tłum, "bijący" się o miejscówkę i piwo, więc wycofałam się na upatrzoną pozycje na zewnątrz..., co zresztą uczyniłam nie tylko ja, gdyż wydostało sie ze mną kilku miejscowych, z hasłem "Nawet w piekle trzeba trochę powietrza..."

Pozdraviam i mam nadzieje, że wkońcu zjem pierogi......


kobita z załogą