Strona 6 z 10 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 51 do 60 z 92

Wątek: Pseudoturyści

  1. #51
    Bieszczadnik
    Forumowicz Roku 2008
    Awatar Derty
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    z lasu
    Postów
    1,853

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Tarnina
    Nie przesadzajmyz tym alkoholem, są inne napoje do picia w górach. Ja np. polecam zarówno latem jak też zimą gorącą herbatę.A mocniejszych trunków można napić się gdzie indziej.SZANUJMY GÓRY, pRZECIĘŻ JE WSZYSCY KOCHAMY.
    Cześć,

    Tarnino, kobieto o pięknym nicku :) Mam dla Ciebie i wielu innych, którzy popijanie na pikach traktują jako zjawisko szkaradne, przypowieść. O dziwo niezwykle podobną do historii opisanej przez Angelę. Rzecz zdarzyła się dawno, dawno temu, za siedmioma górami itd, gdy snułem sie głównie po Tatrach...(Przepraszam Adminie, że to nie o Biesach, ale na wytłumaczenie mam to, że czasem widać Tatry z Wetlińskiej). Zmęczony 1,5 miesięcznym obijaniem się po Tatrach trafiłem z kumplami na pik Świnicy, gdzie dogorywaliśmy dosłownie od nadmiaru słońca, wspinania i zużytej na odkwaszanie mięśni litworówki. We flachach po litworówce taszczyliśmy już tylko źródlaną wodę. Na pik trafiła w pewnym momencie grupa ludzi, a któremuś z naszych odbiło i zaczął rozmowę w stylu: jeśli zejdziemy tam, do tego budynku widocznego na pobliskim szczycie, to stamtąd już tylko chwilka do Morskiego Oka. Drugi z nas zaraz spytał, czy to widoczne schronicho to Pięć Stawów, trzeci rzucił, że nie wie, ja go poparłem, a przybyłym na pik turystom gały wylazły z orbit, bo to o czym mówiliśmy, to przecież był Kasprowy Wierch i jak można było pomylić TAKĄ górę?!?! Po chwili otrzymaliśmy od jednego z przybyszów przepiękną lekcję topografii Tatr z elementami obejmującymi nawet drogi wspinaczkowe :D Leżeliśmy na głazach zasłuchani w wykład, leniwie sącząc wodę z flachy i patrząc na niemal chciwe spojrzenia przybyłych, gdy przytykaliśmy gwincik do spieczonych warg i z udawanym skrzywieniem łykaliśmy perlisty napój. Brakowało nam tylko kilku butelek piwa, które zwyczajowo sprzedawane było wówczas we wszystkich górach świata leżących blisko cywilizacji, tylko nie w Tatrach.
    Zakończenie historii było takie - zaproponowałem im, że jeśli mają jakieś odpowiednie naczynko, to naleję im życiodajnego płynu. Wyciągnęli kieliszeczek turystyczny (sic!) i łapczywie podstawili do napełnienia, a w tym momencie mój kumpel wywlókł z worka pęto liny asekuracyjnej i jakieś szpeje do wspinania i podał im metalową parzymordę informując, że z tego się lepiej napiją. Gdy skosztowali 'litworówki', szybko pożegnali się i zeszli na dół. A myśmy nadal leżeli skąpani w słońcu, sycąc oczy widokiem, a uszy niepowtarzalną ciszą. Pomyślałem wtedy też, że trzebaby wyciągnąć z worka składany parasol, bo od zachodu nadciągała jakaś czarna i wredna chmura, a mój anorak był już lekko sterany. Aha, przed zejściem w dół jak zwykle pozbieraliśmy wszystkie pozostawione przez wytrawnych turystów śmieci, żeby nie było, że nie dbamy o nasze kochane górki.

    Myślę, że kwestię łykania C2H5OH możnaby zamknąć stwierdzeniem: pijesz, Twoja sprawa, dopóki nie stajesz się przez to przykrym dla innych. I nic to nie ma do KOCHANIA GÓR, nic, a nic...

    Derty

  2. #52
    Bieszczadnik Awatar Tarnina
    Na forum od
    02.2004
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    150

    Domyślnie

    Derty,.przeczytałam i masz tu trochę racji...a post zacząłeś tak mile, że tym bardziej przyjemnie mi się go czytało. Pozdrowionka. Tarnina
    Tarnina

  3. #53
    Bieszczadnik Awatar WueM
    Na forum od
    04.2004
    Rodem z
    Piotrków Trybunalski
    Postów
    102

    Domyślnie

    Czytam sobie od przypadku do przypadku to forum... Od jakiegoś czasu po jego lekturze zaczęło dręczyć mnie jedno pytanie. Co to takiego ta "stonka", o której tak krzyczycie, czy jest jakaś definicja, albo może jakiś opis? Bo czy mozna nazwać "stonką" faceta w sandałkach z trójką dzieci, którzy wybrali się na górską wycieczkę po obiedzie, a kiedy dziecko rzuca papierek od cukierka, to facet zaraz każe papierek schować do kieszeni z braku kosza na smieci? Czy może "stonka" to taki gość w ubraniu jak ze szkoły surviwal'u, zostawiający ślady swojej bytności wszędzie, gdzie był w postaci puszek po piwie, papierków po czekoladzie, wyrwanych krzaczków jagód albo innych podobnych? To co to właściwie jest ta "stonka"?

  4. #54
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie

    Stonka jest owadem szkodliwym przez to, że
    żeruje niszcząc środowisko, oraz
    żeruje w masie.

    A zatem:

    1. Tłum niedzielnych turystów, ubranych kościółkowo i w sposób sprzeczny z zasadami turystyki górskiej, z gromadą dzieci, etc., stonką ... nie będzie, jeśli nic na swej drodze nie zdemoluje, nie zdewastuje i nie zaśmieci.
    2. Indywidualny, samotny turysta, w stroju jak z westernu (lub jak wolisz ubrany wg mody survivalu), który pozostawi po sobie śmieci i zniszczenie przyrody lub urządzeń turystycznych, stonką też ... nie będzie. Będzie za to zwykłym chamem (a to jeszcze gorsza kategoria).

    Ad. 1. Zjawisko występujące (niestety) niezwykle rzadko. Traktowane jako wyjątek (pozytywny) od reguły.
    Ad. 2. Także (na szczęście) zdarza się rzadko. Wyjątek negatywny od reguły.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  5. #55
    Bieszczadnik Awatar Hern
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Katowice
    Postów
    61

    Domyślnie Śmiechu Warte:)

    Czytam was od dawna i znam wielu osobiscie i dzis ubawiłem sie do syta czytajac o stonce, wódzie i złym zachowaniu ich. Przecież wielu z was robi to samo!!! nie bede wymieniał po imieniu ale dobrze wiecie ktorzy tez z was chodzą z alkocholem na szlak
    używajać głośnej podwórkowej łaciny i nie bacząc na zakazy wchodzą w miejsca niedozwolone dewastując to co ktoś pilnuje i dba o to.Myśle że zamiast wysmiewać i ganić stonke powinnyście sami sobie przypomnąc swoje wybryki i dopiero coś pisać.


    pozdrowienia

  6. #56
    Bieszczadnik Awatar WueM
    Na forum od
    04.2004
    Rodem z
    Piotrków Trybunalski
    Postów
    102

    Domyślnie

    Bo ja to jestem sfrustrowany. Ostatnio, jak obrodziły mi dzieci, to po górach musiałem przestać biegać. Ot, jakiś mały wypad w czasie wczasów, a i tak rodzinka czuje się... no powiedzmy zmęczona. Góry, jak to góry - kupa kamieni jeden na drugim - nie każdemu się podoba takie zwałowisko (i chwała Bogu), ale to ja właśnie chodzę w sandałach z drużyną dzieciaków. A po co mi inne obuwie na spacer. Nie zawsze trzeba wyglądać jak wytrawny turysta. Jak nosiłem 30 kg na plecach, to wódę też miałem w plecaku, a raczej jej ekstrakt 98%. Taka mała ćwiarteczka. Tyle, że to było w celach leczniczych i jak jednego roku butelki nie otworzyłem, to miałem na następny (głupie nie - alkohol się ulatnia). Myślę, że picie mocniejszych napojów na szlaku w naszym, polskim wydaniu jest nie wskazane (choć nikt nikomu nie broni - poza ustawą mówiącą, że w miejscach publicznych nie wolno...). Co do robienia sobie głupich żartów z turystów, to uważam to za chwyt poniżej pasa. Nie wiadomo, na kogo się trafi. Następnym razem taki "zażartowany" człowiek może w ogóle się nie odezwać w nomencie, kiedy to będzie potrzebne. Będzie się bał, że znowu padnie ofiarą jakiegoś trefnisia. No cóż, nie mogę skończyć. Muszę wyprawić moją gromadkę do szkoły. Zaczyna się dzień. Trzymajcie się ciepło.

  7. #57
    Bieszczadnik
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Wyżyna....Lubelska
    Postów
    207

    Domyślnie

    <<<Myśle że zamiast wysmiewać i ganić stonke powinnyście sami sobie przypomnąc swoje wybryki i dopiero coś pisać>>>
    Zlazłem ze szlaku na maksymalnie 10 metrów żeby zrobić lepsze zdjęcie. Mea culpa
    Nosiłem herbate zaprawioną (ostro) rumem z Jamajki i ją piłem na szlaku, szczególnie często na Tarnicy, Rawkach, Haliczu. Mea culpa.
    Wziąłem kamień z jaszczurką żeby pokazać żonie z bliska tego gada. Mea culpa.
    Wprowadziłem w bład 2 turystów co do czasu wejścia na Wetlińską mówiąc im czas o 20 minut krótszy a była 15.00. Mea culpa.
    Wyszedłem na szlak w koszuli z kołnierzykiem (takiej niedzielnej). Mea culpa.
    Nie zareagowałem jak jakiś smarkacz rzucił papierek na droge bo byłem zajęty swoja kanapką. Mea culpa.
    Umknąłem na punkcie kontrolnym od płacenia biletów za wstęp do Parku 1 raz bo Pani poszła do wychodka. Mea culpa.
    Więcej grzechów nie pamiętam a żałuję też za te których nie pamiętam...Mea culpa.
    No to jestem skreślony...
    Chyba że miłośierni bedziecie
    Pozdrawiam

  8. #58
    Bieszczadnik
    Forumowicz Roku 2008
    Awatar Derty
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    z lasu
    Postów
    1,853

    Domyślnie

    Pyton!! Ty STONKO!! :P Jesteś lepszy ode mnie, bo ja żonie wziąłem kamień bez jaszczurki:)
    A zamiast rumu wlewałem do arbaty spiryt... :D Co prawda w błąd wprowadzałem ludzi z tysiąc razy, ale skąd mogłem wiedzieć, że chodzą szybciej niż oceniłem ich możliwości?:P
    Wielu Wspaniałych Wypraw w Góry
    Derty

  9. #59
    Bieszczadnik Awatar WueM
    Na forum od
    04.2004
    Rodem z
    Piotrków Trybunalski
    Postów
    102

    Domyślnie

    Panie Pyton, Ty masz rację.

  10. #60
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie

    Pyton, te Twoje "grzechy" to nic w porównaniu z moimi.
    Ja w zeszłym roku w Bieszczadach, będąc na silnym kacu, to zwymiotowałem pod krzaczkiem. Mea maxima culpa !
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •