Droga Andżelo!Zamieszczone przez AngelaB
Ciekawi mnie: to była parasolka przeciwdeszczowa, czy plażowa - przeciwsłoneczna?
Tak, czy siak, chodzenie z parasolką po górach jest wielce nieroztropne. Niekontrolowane otwarcie się parasolki na wietrze grozi porwaniem turysty w przepaść. Poślizgnięcie się turysty grozi nadzianiem tegoż na parasolkę. Jeśli jest to parasolka o klasycznej konstrukcji, wbijanie jej ostrego końca w środowisko czyni w tym środowisku niepowetowane straty. Każdy rodzaj parasolki w stanie rozłożonym czyni spustoszenie w psychice miejscowych zwierząt. W skrajnym przypadku może doprowadzić zwierzę do wściekłości, a jeśli jest to - dajmy na to - niedźwiedź, może widok parasolki doprowadzić wzmiankowanego niedźwiedzia do zjedzenia turysty (jedzenie na tle nerwowym - rodzaj bulimii).
Na koniec rzecz najbardziej istotna:
kto nosi parasolkę ten nie jest TWA JSB, kto nie jest TWA JSB ten jest stonką, ergo - kto nosi parasolkę ten jest stonką.
Pozdrawiam
T.B.
P.S.
Picie alkoholu w górach może nawet uratować życie. W zasadzie jedynym słusznym sposobem picia czegokolwiek w górach jest picie wprost z pojemnika, w którym dany napój jest transportowany (butelka, piersiówka, manierka , bukłak, termos itp.). Wszelkie dodatkowe naczynia albo zwiekszają zagrożenie dla środowiska naturalnego (np. plastikowe kubki), albo są niebezpieczne dla turysty (szklane kieliszki, szklanki). Dopuszczalnym odstępstwem - w przypadku wódki - jest zestaw metalowych kieliszków, tak zwany myśliwski.
Co do chodzenia bez mapy w terenie, którego się nie zna, odpowiedz sobie sama na pytanie: co było pierwsze - mapa, czy turysta? Jeśli znasz prawidłową odpowiedź, to dalsze rozważanie tego tematu jest zbędne.
Wprowadzanie kogoś w błąd - w rozważanym przypadku - jest nieeleganckie, powiadasz. A ja twierdzę, że tak może postąpić tylko kompletny dureń, absolutnie nie zdający sobie sprawy ze skutków jakichkolwiek swoich poczynań.


Odpowiedz z cytatem