kiedyś ( parę lat temu ) zginął turysta na Połoninie. Zaczeło padać, otworzył parasol i pierdut, piorun go zabił. Na śmierć.
Podobno czystość na szlaku jest wprost proporcjonalna do ilości sprzątających szlak. Ludzie idą srać w krzaki bo do kibelka na polu nie da się wejść bez maski i zestawu przeciwchemicznego. W sezonie większość pojemników, kontenerów na polach jest notorycznie przepełniona i śmierdząca. Nie lubię policji, straży leśnej i parkowej, bo się czepiają głupot, ale nie słyszałem by wlepili mandat za syf na polu. Mandat dla leśnictwa, parku, gminy za brak wywozu śmieci, za brak czystości w kibelku itd.
W końcu na co biorą pieniądze za nocleg na polu.
W Duszatynie zlikwidowano pole, bo ogrodzenie rozpadło się ze starości, śmieci wywożone były do starych piwnic pozostałych po domostwach. Wejście w krzaki to nie tylko wpadka na "minę" zostawioną przez turystę, to piwnica 3x4m wypełniona z górą gnijącymi śmieciami. Można oczywiście wszystko zamknąć, turystów i miejscowych przegonić i zrobić rezerwat najściślejszy. Można wszystko uładzić, wytyczyć, zagospodarować i wybetonować. Będzie jak w Alpach. Jak ma być w Bieszczadach????
Długi


Odpowiedz z cytatem